Melissa McCarthy. Aktorka na plus.

Melissa McCarthy. Aktorka na plus

Spis treści:

Może nie kojarzycie nazwiska, ale jeśli lubicie komedie, to tę twarz na pewno znacie. Tę twarz i tę figurę, bo Melissa McCarthy ciała ma sporo. I wcale się tym nie martwi. Chyba że idzie na zakupy.

„Zakupy to koszmar. Zawsze jestem rozczarowana. Dla takich jak ja nie szyją”. Nie szyją nawet wtedy, kiedy pójdzie się do znanego projektanta z górą kasy. Melissa McCarthy skarżyła się niedawno, że ze dwa lata temu nie miał jej kto uszyć sukienki na Oscary, chociaż zwróciła się do kilku znanych projektantów. Ale przecież nie chodzi o to, że szkoda im było materiału?

Mellisa McCarthy – aktorka plus size

Melissa McCarthy jest kobietą przy kości. Puszystą. Plus size, ale taki prawdziwy plus, a nie udawany, jak w przypadku modelek, gdzie rozmiar 38 to już plus. Ale Melissę McCarthy kocha Hollywood. I widzowie. Jest aktorką komediową. Na brak pracy nie może narzekać. Na przyszły rok ma już zapowiedziane trzy filmy. Za drugoplanową rolę w „Druhnach” (to właśnie ona robiła tam kupę do umywalki, o co do tej pory pytają ją podli dziennikarze) była nominowana do Oscara. I to właśnie wtedy dotkliwie poczuła, że nie ma co na siebie włożyć. Ale też wtedy postanowiła, że zaczyna szyć ubrania dla takich jak ona.

Twierdzi, że zrzucanie kilogramów jej nie idzie, chociaż biega za dwiema córkami, zdrowo się odżywia, regularnie chodzi na pilates i gra w tenisa. „Naprawdę nie wiem, dlaczego nie jestem szczuplejsza. Nie piję słodkich, gazowanych napojów, uważam na to, co jem, w domu też odżywiamy się zdrowo”, śmieje się Melissa McCarthy. „Ale wiesz co? Przestałam się tym zajmować i zamartwiać. W swoim życiu miałam już chyba wszystkie możliwe rozmiary. W wieku 20 lat, kiedy byłam w naprawdę świetnej formie, rozmiar 6 czy 8, i tak nie byłam z siebie zadowolona. Chciałam mieć rozmiar 2 albo 4, jak każda dziewczyna. Ale dzisiaj dałam sobie spokój. Mam ważniejsze sprawy na głowie niż zajmowanie się swoją wagą. Poza tym nie chciałabym tego wiecznego niezadowolenia ze swojego ciała przekazać swoim córkom. Przecież jestem zdrowa. I o to chodzi?” – mówi Mellisa McCarthy. A na koniec dodaje w swoim stylu: „Pewnie mogłabym odżywiać się zdrowiej, pić mniej. Mogłabym uczyć się kolejnego języka i więcej ćwiczyć, ale kiedy zaczynam tak myśleć, mówię sobie: Jutro mógłby mnie też przejechać autobus, i co?”.

Ps. Nie chciałabym was zniechęcać do ćwiczeń, jednak odrobina akceptacji dla siebie jest w cenie. Każdy ma swoje 5 kg do oddania, prawda? A do mnie, matki, bardzo trafia tekst „Nie chciałabym przekazać tego córkom”. Bo nawet w dziecięcych piosenkach, których słucha moja trzylatka, pojawia się tekst „Dlaczego mama nie je, je je je, a mimo to ładnieje, je je je”, i że mama jest zawsze na diecie. Straszne!

Sprawdź powiązane tematy

newsletter-main

Wszystko, czego potrzebujesz
na Twoim mailu

Newsletter Hellomama da Ci dostęp do materiałów tworzonych z myślą o Tobie i Twoim dziecku.

    newsletter-main-decorator
    newsletter-staying

    Zostań z nami jeszcze chwilę!

    Zapisz się do newslettera HelloMama

    Zyskaj dostęp do materiałów tworzonych z myślą o Tobie i Twoim dziecku.

      newsletter-staying-decorator-1
      newsletter-staying-decorator-2

      Dziękujemy za zapis do newslettera!

      Sprawdź swoją skrzynkę mailową
      i kliknij link aktywacyjny, aby potwierdzić subskrypcję.

      newsletter-staying-decorator-1
      newsletter-staying-decorator-2