fot. archiwum prywatne

„Trafiają do mnie kobiety 'w zbroi’, pełne blokad i lęku” – mówi o traumie poporodowej Anna Deja, trenerka medyczna

Gdy poród okazuje się koszmarem, pojawia się trauma, która rzutuje na stan fizyczny i emocjonalny matki. – Ciało jest kalką przeżytych historii. Każda komórka koduje to, czego doświadczyła – tłumaczy Anna Deja, trenerka medyczna, instruktorka rekreacji ruchowej, która propaguje trening holistyczny pomagający kobietom uzyskać harmonię ciała oraz ducha.

Ewa Podsiadły-Natorska: Jakie kobiety do pani przychodzą?

Anna Deja: Bardzo różne, wywodzące się z odmiennych środowisk, będące w różnym wieku, mające za sobą różne doświadczenia. Ale łączy je jedno – i to dotyka mnie najbardziej jako kobietę – osamotnienie w ciąży i okresie okołoporodowym. To się często zaczyna już, kiedy kobiecie w ciąży zaczyna być trudniej, pojawiają się dolegliwości i bóle oraz poczucie niepewności. Czasem kobieta czuje osamotnienie wśród najbliższych. Ja jednak chciałabym się skupić na procedurze szpitalnej.

Kobiety, z którymi pracuję, najczęściej mówią o przedmiotowym traktowaniu przez personel medyczny. Oczywiście nie można generalizować, bo znam wielu wspaniałych lekarzy, którzy w tym, co robią, widzą misję i pasję, ale niestety bardzo często lekarzy dotyka przepracowanie, wypalenie zawodowe, schematyzm działania, co przekłada się na niewłaściwe traktowanie pacjentek.

Kobiety w ciąży i w sytuacji porodu – z czym najtrudniej im się pogodzić?

Z brakiem dostępu do informacji, przez co czuły się niepewnie i niekomfortowo. To jest kwestia najczęściej podnoszona przez kobiety niemówiące płynnie po polsku – a przecież jest ich w naszym kraju coraz więcej. Poziom angielskiego, jakim posługuje się polski personel medyczny, nie jest wystarczający. Właściwie każda z zagranicznych klientek, która do mnie przychodzi, mówi, że komunikacja w szpitalu nie przebiegała płynnie; te kobiety nie uzyskały tyle informacji, żeby czuć się bezpiecznie. Nie wiedziały, co je czeka, więc nie czuły się komfortowo, a kiedy próbowały się czegoś dowiedzieć, były zbywane. Zresztą to jest coś, na co skarżą się również Polki.

To wszystko może wywołać traumę poporodową?

Może. Brakuje ciepłego, empatycznego kontaktu z pacjentem. Kobiety zgłaszały mi, że ich poród przebiegał pośpiesznie, byle jak, a niekiedy okazywał się koszmarnym przeżyciem. Te kobiety nie miały poczucia, że są w dobrych rękach, że są traktowane indywidualnie, tylko że wszystko odbywa się w określonych widełkach czasowych.

Kolejna rzecz dotyczy redukowania bólu w przypadku porodu naturalnego – to jest coś, czego wiele rodzących jest pozbawionych. Dalej: kwestia pośpiechu już po urodzeniu dziecka, czy to naturalnie, czy przez cesarskie cięcie. Wiele kobiet było rozczarowanych momentem kangurowania; nieraz słyszałam, że to trwało zbyt krótko, przez co poczucie więzi z dzieckiem zostało przerwane.

Dziecko zostało przyłożone do piersi tylko na chwilę, po czym zabrane, więc u matki pojawił się niepokój, obawa, czy wszystko jest dobrze. To są bardzo trudne chwile, kiedy po porodzie matka z własnym nowo narodzonym dzieckiem traci kontakt.

Z jakimi traumami u matek jeszcze się pani styka?

Trauma poporodowa, jak sama nazwa wskazuje, to trud związany z porodem. Trauma, jak już powiedziałyśmy, może być też związana z niewłaściwym traktowaniem przez personel medyczny. Wreszcie trauma może pojawić się w pierwszych tygodniach czy miesiącach po urodzeniu dziecka. Znam przypadki kobiet, które ze swoim dzieckiem nie czuły żadnej więzi.

To jest częste?

Oj, bardzo częste. Ja, jako trenerka medyczna i terapeutka ruchowa, stwarzam przestrzeń, gdzie kobiety mogą się otworzyć. Bardzo często one przede mną otwierają się po raz pierwszy w życiu; wreszcie o tym, co je spotkało, mogą opowiedzieć bez oceny, osądu, skrępowania – bardzo często okazując emocje, płacząc. A kiedy zaczynają się zwierzać, widać w nich ulgę. Często pojawiają się głosy, że rodzina oczekuje od matek gotowości zaraz po porodzie.

Jest mało empatii, zrozumienia, wyczucia, są natomiast oczekiwania, że kobieta po urodzeniu dziecka od razu stanie na nogi i będzie normalnie funkcjonować.

Wciąż wychodzi się z założenia, że naturalną rolą kobiety jest to, że będzie rodzić dzieci. To mnie bardzo razi; niestety w XXI wieku w Polsce ten temat dalej jest bardzo głęboko nasączony różnymi gałęziami historycznymi oraz stereotypami. I gdy pojawia się odpowiednia przestrzeń, to z tych kobiet zaczyna płynąć strumień niezrozumienia, żalu, niesamowitego osamotnienia i braku możliwości, żeby to wyrazić. A czym jest trauma? Właśnie brakiem możliwości wyrażenia czegoś, czego było za dużo i w czym nie otrzymało się wsparcia. Jeśli w najbliższym otoczeniu nie ma szansy na wyrażenie siebie czy na otrzymanie pomocy, otuchy, to jest to dla mnie niewyobrażalne.

Jak została pani trenerką medyczną i terapeutką ruchową?

Zawsze wiązałam swoją przyszłość z aktywnością fizyczną. Uzyskałam tytuł magistra wychowania fizycznego ze specjalnością gimnastyka korekcyjna, z wykształcenia jestem też ratownikiem medycznym, ale nieczynnym – ze względu na system, który w Polsce mi kompletnie nie odpowiada. Wszystko, o czym dotąd wspomniałyśmy, wszystkie procedury okołoporodowe, lekarze traktują jak oczywistość, ale kobieta, która jest pierwszy raz w ciąży, ma prawo czuć niepokój i nie wiedzieć, co ją czeka.

Parę lat temu miałam zaostrzony stan dyskopatii w odcinku lędźwiowym, straszono mnie operacją. Dopiero gdy zaczęłam uważnie wsłuchiwać się w swoje ciało, nie lekceważąc żadnego sygnału, odzyskałam nad nim pełną kontrolę. Łącząc wiedzę i doświadczenie, stworzyłam ruch niosący ulgę i wprowadzający poczucie sprawczości, kontroli oraz redukujący ból. Bo czym jesteśmy? Niczym innym jak przestrzenią fizyczną, psychiczną i emocjonalną. Ciało na pierwszy rzut oka jest ciałem fizycznym. Ale ono jest kalką przeżytych historii. Ciało pamięta. Każda komórka ciała koduje to, czego doświadczyła.

W jakim stanie fizycznym, psychicznym i emocjonalnym trafiają do pani kobiety?

One są 'w zbroi’, pełne blokad i lęku. To widać choćby w postawie ich ciała oraz w oddechu. Większość z nich nie oddycha torem dolnym, czyli nie korzysta w pełni z potencjału przepony; ich oddech jest ściśnięty, zblokowany, ich ciało trzyma w sobie traumę. Widać nadmierne napięcie; w ciele tych kobiet nie ma przestrzeni na głęboki oddech, a od oddechu wszystko się zaczyna. Dziecko, gdy wychodzi z łona matki, oddycha i krzyczy przeponowo. My od początku mamy w sobie tę zdolność, ale wzorce narzucone nam przez społeczeństwo, pressing i trudne doświadczenia tłumią nas od środka. Kobiety w traumie poporodowej mają ściśniętą przeponę i mięśnie dna miednicy.

„Wyrządzamy sobie krzywdę, uznając wyższość spontanicznych reakcji nad tymi, których się nauczyliśmy”. O instynkcie macierzyńskim mówi Ula Owczarz, doula i psycholożka okołoporodowa

Polecamy

„Wyrządzamy sobie krzywdę, uznając wyższość spontanicznych reakcji nad tymi, których się nauczyliśmy”. O instynkcie macierzyńskim mówi Ula Owczarz, doula i psycholożka okołoporodowa

- Trudny poród może wywoływać ogromny żal i złość, niekiedy mama przenosi je na dziecko jako na „winowajcę” całej sytuacji. Podobnie jest przy dziecku bardzo wymagającym, gdy życie mocno się zmienia pod jego potrzeby - opowiada doula i psycholożka okołoporodowa Urszula Owczarz.

Czytaj

W jaki sposób pracujecie?

Zwykle zaczynamy od pracy nad oddechem. Próbujemy przekierowywać go na właściwy tor; oddech ma być rozluźniony, delikatny. Zanim to zrobimy, klatka piersiowa kobiet jest zamknięta, zapadnięta, plecy są zaokrąglone.

Ciąża jest stanem, w którym środek ciężkości fizjologicznie wysuwa się do przodu, ciało się zmienia, natomiast po ciąży, kiedy te kobiety przychodzą do mnie, ich postawa ciała nadal jest skurczona. Widać, że ich ciało potrzebuje uwolnienia.

Zaczynamy od prostych ćwiczeń oddechowych: kobieta kładzie się na plecach z ugiętymi nogami, wtedy może się rozluźnić, jej barki opadają. Następnie krok po kroku pracujemy nad tym, czego ciało potrzebuje na dany moment.

Te kobiety, zanim do pani trafiły, szukały wcześniej pomocy?

Bywa bardzo różnie. Niektóre są bardzo świadome, mają wysoki standard życia, materialnie niczego im nie brakuje, dlatego często korzystają z pomocy różnych specjalistów. Ale efekty nie zawsze są satysfakcjonujące. Miałam kobietę z problemem nietrzymania moczu po licznych ciążach. Ona, by wesprzeć swoją anatomię, skorzystała z rozwiązań chirurgicznych. Jednak mimo że ta kwestia została u niej rozwiązana, to nie potraktowano jej holistycznie – nikt nie zadbał o jej stan psychiczny. Zabrakło opieki i wnikliwości, pracy na głębszym poziomie. Dlatego wciąż odczuwała napięcie i niepokój, nie mogła się wyciszyć i rozluźnić.

Jak wygląda trening medyczny dla kobiet po porodzie?

Każda kobieta, która pojawia się u mnie, jest traktowana indywidualnie. Bo też każda ma inną historię, inne problemy zdrowotne, inne napięcie wewnętrzne czy oczekiwania. Ja jestem entuzjastką łączenia wielu metod pracy z ciałem, zachwyca mnie metoda Alexandra Lowena, która łączy pracę umysłu z ciałem. Przychodzą do mnie kobiety po kontakcie ze świetnymi specjalistami, np. fizjoterapeutkami uroginekologicznymi, które jednak nie otrzymały wsparcia emocjonalnego. Trening medyczny dla kobiet może być sesją wspierającą osłabione mięśnie dna miednicy, jak i nadmiernie napięte, nauką prawidłowego oddechu, świadomym wdrażaniem ruchu po porodzie, pracą nad wzorcami ruchowymi, rozwiązaniem problemu nietrzymania moczu i wiele innych. Do tego pracujemy nad redukcją stresu, uprawiamy jogę, medytujemy, rozmawiamy – tego jest naprawdę bardzo dużo.

Przychodzą do pani kobiety jeszcze przed zajściem w ciążę?

O tak. Zdarzają się kobiety, które mają problem z zajściem w ciążę z powodu chorób, np. endometriozy, zespołu policystycznych jajników, rozregulowania hormonalnego. Okazuje się, że żyją w stresie, kołowrotku, pod presją. Leczenie hormonalne jest dla nich ogromnym obciążeniem psychicznym. A miednica gromadzi stres; kiedy jest spięta, to spięte jest całe ciało. I gdy zaczynamy pracować nad ciałem, oddechem, uwolnieniem emocji, to zdarza się, że one wreszcie zachodzą w ciążę! Bywa też inaczej. Niektóre kobiety trafiają do mnie, bo po prostu do ciąży chcą się dobrze przygotować. Czasem jakaś kobieta twierdzi, że chce zostać matką, ale gdy zaczynamy szczerze rozmawiać, to okazuje się, że jest to tylko potrzeba spełnienia normy, pressing narzucony społecznie.

To wszystko bardzo wiele mówi o współczesnych kobietach.

Kiedyś trening mięśni dna miednicy w większości był przeznaczony dla kobiet starszych, otyłych, mających rozluźnione dno miednicy, cierpiących na wypadanie narządów, nietrzymanie moczu, problemy z trawieniem. A co mamy dzisiaj? 90 proc. kobiet, które do mnie przychodzą, ma permanentnie napięte dno miednicy!

Ja zawsze zachęcam do szukania pomocy u specjalistów, jednak z doświadczenia wiem, że bardzo ważny jest kontekst emocjonalny, tło, uważna obserwacja kobiety, która do nas przychodzi, i stworzenie jej przestrzeni do rozmowy.

Jest jeszcze jeden problem, który dostrzegam. Wiele kobiet żyjących na bardzo wysokim poziomie, inteligentnych, oczytanych, bardzo źle traktuje siebie. One są dla siebie katami, żyją w kołowrotku, przez co mają w sobie mnóstwo napięcia. I proszę zobaczyć: można takiej kobiecie zrobić fizjoterapię, pracować z jej ciałem, ale jeśli nie zajmiemy się tłem, emocjami, to problem nie zostanie rozwiązany. Koło będzie toczyć się dalej.

 

Anna Deja – trenerka medyczna, terapeutka ruchowa, entuzjastka metod pracy z ciałem, trenerka empatyczna, założycielka www.PierwotnaMoc.com – przestrzeni zwiększającej samoświadomość, uważność na sygnały płynące z ciała, powrotu do autentycznej siebie poprzez uwalniający ruch

    Sprawdź powiązane tematy

    Posłuchaj podcastów stworzonych przez mamy dla mam!

    Sprawdź