Agata Jankowiak / archiwum prywatne

„Warto zrezygnować z presji, którą wywieramy na sobie i na dziecku – że musi się udać, że ma być szybko i bezboleśnie” – o adaptacji przedszkolnej mówi Agata Jankowiak

– Dla niektórych dzieci nie wiek metrykalny, a poziom funkcjonowania, samodzielności i dopasowanie do aktualnych potrzeb jest wyznacznikiem gotowości do wejścia w okres przedszkolny. Dzieci wrażliwe, które potrzebują więcej czasu na adaptację, czasem zaczynają od przygody z grupą zabawową, spotkaniami raz w tygodniu, a dopiero potem z przedszkolem – opowiada psycholog Agata Jankowiak.

Klaudia Kierzkowska: Pójście do przedszkola to ogromne wydarzenie w życiu dziecka. Jak rodzic może mu pomóc przygotować się do rozpoczęcia przedszkolnej przygody?

Agata Jankowiak: Pójście do przedszkola to wielkie wydarzenie dla całej rodziny. Dlatego tak ważne jest, aby dobrze przygotować nie tylko dziecko, ale i samego siebie. Ważne, by decyzję o posłaniu dziecka dobrze przemyśleć i być pozytywnie nastawionym na nadchodzące zmiany. Nasz sposób myślenia i mówienia o przedszkolu może udzielić się również dziecku.

Kiedy mamy wybraną placówkę, zaplanujmy wycieczkę do przedszkola, obejrzyjmy plac zabaw, szatnię, salę. Wiele przedszkoli organizuje drzwi otwarte, co naprawdę warto wykorzystać. Warto wesprzeć się książeczkami opowiadającymi o bohaterze, który wybiera się do przedszkola. Wspólne przygotowywanie wyprawki, wybieranie ręcznika, poszewki na kołdrę pomoże dziecku oswoić się z nadchodzącymi zmianami.

Kiedy takie przygotowania najlepiej rozpocząć?

Pozytywną, wspierającą narrację dotyczącą przedszkola warto prowadzić od samego początku, od pierwszego momentu, gdy zaczniemy dziecku o przedszkolu opowiadać. Mówmy o ciekawych zabawach, nowych znajomościach, które czekają na nie w przedszkolu. Wspomnijmy o tym, jak to my stawaliśmy się przedszkolakami. Bądźmy przy tym wszystkim otwarci na emocje, jakie mogą pojawić się w dziecku w związku z nadchodzącym wydarzeniem. Podejdźmy do tego z uważnością, czułością i dużą dawką empatii. Humor również może się przydać. Sama wizyta w przedszkolu zazwyczaj jest planowana w okresie rekrutacji lub podczas wakacji, które są dobrym momentem na „przedszkolne zakupy”.

Czytałam ostatnio o adaptacji w stylu Tesco. Wydaje się dość kontrowersyjna. Mogłaby pani opowiedzieć o niej więcej?

Adaptacja w stylu Tesco to model wprowadzenia dziecka do przedszkola, który przypomina pozostawienie dziecka z obcą osobą w markecie – bez wcześniejszego zapoznania, zbudowania relacji, przygotowania do bycia w nowym miejscu. To wrzucenie dziecka na głęboką wodę – zostaje samo przez kilka godzin w nieznanym sobie miejscu. Brzmi jak historia z koszmaru, prawda?

Rozumiem, że nie jest to dobra strategia? A jednocześnie w bardzo wielu przypadkach tak właśnie wyglądają pierwsze dni w przedszkolu…

Jeśli pomyślimy o adaptacji, której podstawą jest zbudowanie relacji, to adaptacja w stylu Tesco jest zaprzeczeniem takiego podejścia. Dziecko w okresie adaptacji ma poznać nowe miejsce, a przede wszystkim nową osobę, która pod nieobecność rodziców będzie dla dziecka wsparciem, kimś, do kogo będzie mogło zwrócić się o pomoc. To proces wymagający czasu. Bardzo mocno wierzę, że jest to do zrobienia. By dziecko dobrze czuło się w przedszkolu, w pierwszej kolejności powinno dobrze poznać zarówno miejsce, jak i ciocie, z którymi pozostanie pod nieobecność rodziców. Nawet w sytuacji braku możliwości fizycznego wejścia do przedszkola – istnieją inne sposoby. Znamy przedszkola, które przygotowują albumy ze zdjęciami przedszkolnych sal, szatni, placu zabaw. Niektóre ciocie piszą do dzieci listy na powitanie albo nagrywają krótkie filmiki – oprowadzając dzieci po sali, opowiadając o zabawkach oraz przedstawiając się i mówiąc, co lubią. Myślę, że panie nauczycielki w przedszkolu są bardzo kreatywne. Dla chcącego nic trudnego.

Zastanawiam się, jakie mogą być konsekwencje takiego rzucenia dziecka na głęboką wodę.

Jeśli odbierzemy dziecku czas na adaptację, nie damy możliwości zapoznania z nowymi osobami i nowym otoczeniem, możemy zachwiać jego poczucie bezpieczeństwa. Nawet największe zapewniania – że to tylko na chwilę, że rodzic idzie do pracy, dziecko będzie się bawić, a rodzic zaraz wróci – choć są prawdziwymi argumentami, nie są przekonujące dla dziecka, które w swoim odczuciu pozostaje samo w obcym miejscu.

Słyszymy o dzieciach, które płaczą, nie chcą jeść w przedszkolu, izolują się od rówieśników, mają problemy z kontrolowaniem potrzeb fizjologicznych. Bo jak się bawić i korzystać z przedszkolnych atrakcji, jeśli czują się wyobcowane, samotne?

Co zrobić, gdy dziecko „zacina się”, staje i za nic w świecie nie chce wejść do przedszkola?

Takie obrazy często kojarzą nam się z początkiem września. Dla niektórych dzieci te początkowe dni są trudne, ale bywa też tak, że po początkowej fali euforii w okolicach października lub np. po dłuższej nieobecności przychodzą trudniejsze momenty. Jak wspierać dziecko w tym trudnym czasie? Warto zrobić miejsce na wszystkie emocje dziecka – często rolą rodziców jest „kontenerowanie uczuć”. Dostrojony rodzic to chyba najważniejszy element tej układanki. Dobrym sposobem jest nawiązanie łączności z opiekunem przedszkolnym: „Zobacz, w naszą stronę idzie ciocia Kasia. Ciocia pomoże ci się uspokoić”. Można wesprzeć się jakimś amuletem pozostawionym w szafce, rysunkiem serduszka na ręce, „buziakiem” schowany do kieszonki. Wielu dzieciom pomaga nieprzedłużanie momentu rozstania.

Jakie błędy rodzice najczęściej popełniają na etapie adaptacji przedszkolnej?

Głęboko wierzę, że każdy stosuje takie metody, jakie w obecnej sytuacji są dla niego najbardziej dostępne. „Błędy” to często zachowania pojawiające się w stresującej sytuacji, a nie świadome wybory. Warto zrezygnować z presji, którą wywieramy na sobie i na dziecku – że musi się udać, że ma być „szybko i bezboleśnie”.

Nie polecam porównywania do innych rodzin, a nawet do przebiegu adaptacji u starszego dziecka. Nie należy mówić dziecku, że wrócimy za chwilę – lepiej powiedzieć, że spotkamy się po obiedzie (i rzeczywiście wtedy odebrać dziecko!). Nie przekupujmy, ale też nie wpędzajmy dziecka w poczucie winy. Unikajmy mówienia „jak zaraz nie pójdziesz, to mamie będzie bardzo przykro, przez ciebie spóźni się do pracy”. Rodzice powinni dać sobie przyzwolenie na odczuwanie różnych uczuć, dla nich to także są wielkie zmiany. Bądźmy dla siebie łagodni. I jeszcze jedno – miejmy czas! Jeśli to możliwe, zaplanujmy tak te dwa początkowe tygodnie, aby np. móc przybyć do pracy trochę później. Często działając w niedoczasie, jesteśmy bardziej drażliwi, opryskliwi, mamy mniej cierpliwości i zasobów.

Niechęć do przedszkola - skąd się bierze i jak na nią reagować?

Polecamy

Niechęć do przedszkola - skąd się bierze i jak na nią reagować?

Pierwsze dni w najmłodszej grupie przedszkolnej mogą być trudne. Trzylatki często źle znoszą rozstanie z mamą, ale dobrze prowadzona adaptacja pomaga im przystosować się do nowej sytuacji. Czasem niechęć do przedszkola pojawia się nagle i dotyczy także dzieci ze starszych grup. Jak ją przezwyciężyć? Jakich zachowań unikać, by maluch nie zraził się jeszcze bardziej?

Czytaj

Zastanawiam się, czy trzylatka, który buntuje się i sprzeciwia, warto „na siłę” posyłać do przedszkola…

Warto zastanowić się, czego sygnałem jest ten sprzeciw, o jakich potrzebach chce nam w ten sposób powiedzieć dziecko? Można przeanalizować całą sytuację, zarówno element układanki związany z domem – co dziecko mogłoby robić w domu, za czym tęskni i co traci, idąc w tym czasie do przedszkola. Niektóre dzieci wiedzą, że w czasie jego pobytu w przedszkolu mama zostaje w domu z młodszym rodzeństwem. Dziecko chciałoby pozostać z nimi. Warto zwrócić uwagę na element przedszkolny – jakie są relacje dziecka z opiekunami, jak dogaduje się z rówieśnikami. Istotna jest kwestia jedzenia, załatwiania potrzeb fizjologicznych, leżakowanie, hałas, wielkość grupy i nadmiar bodźców. Wejście w przysłowiowe „buty dziecka” i przyjrzenie się całej sytuacji z perspektywy jego potrzeb może nam wiele podpowiedzieć. Czasami niewielka modyfikacja może zmienić relacje z przedszkolem.

Może niektóre dzieci nie są gotowe na rozpoczęcie przedszkolnej przygody w wieku trzech lat i lepiej poczekać ten rok dłużej?

Tak też się zdarza. Dla niektórych dzieci nie wiek metrykalny, a poziom funkcjonowania, samodzielności i dopasowanie do ich aktualnych potrzeb jest wyznacznikiem gotowości do wejścia w okres przedszkolny. Dzieci wrażliwe, które potrzebują więcej czasu na adaptację, czasem zaczynają od przygody z grupą zabawową, spotkaniami raz w tygodniu, a dopiero potem z przedszkolem. Choć należy pamiętać, że w nowym miejscu ponownie rozpoczniemy proces adaptacji (relację będziemy budować z innymi dorosłymi). Jednak dziecku, które ma pozytywne doświadczenia, może być łatwiej. Znam też dzieci, które przed trzecimi urodzinami zaczęły przygodę z przedszkolem i były bardzo zadowolone. Kluczem jest indywidualizacja.

Czy dzieciom, które mają starsze rodzeństwo, łatwiej jest się zaadaptować w przedszkolu?

Dzieci te mogą mieć więcej doświadczeń związanych z zabawą z rówieśnikami i więcej momentów, kiedy były bez rodziców, np. pod opieką dziadków czy cioć. Ale tu podobnie – to kwestia indywidualna, nie generalizujmy. I nie porównujmy do starszego rodzeństwa, to naprawdę nie służy dzieciom.

Czy takie usilne posłanie do przedszkola i poniekąd odcięcie pępowiny nie odbije się negatywnie na psychice dziecka? Zdarza się, że dzieci pod wpływem silnych emocji np. zamykają się i przestają mówić.

Różne wydarzenia mogą mieć wpływ na nasze dzieci. Jeśli czujemy, że jest bardzo źle i mamy taką możliwość, dokładnie przemyślmy, czy może warto teraz poczekać i np. spróbować za pół roku.

Cenne jest spotkanie i rozmowa z nauczycielami z przedszkola. Warto dowiedzieć się, jakie są ich spostrzeżenia. Dołączmy do tego swoje przemyślenia – często spotkanie się tych dwóch światów – rodzinnego i przedszkolnego, w duchu porozumienia i chęci wsparcia dziecka, przynosi dobre efekty. Niepokojące są sytuacje, gdy nie da się rozmawiać i współpracować z kadrą. Mamy poczucie wiecznego oceniania, narzucania przez przedszkole jedynej słusznej metody bez uwzględnienia potrzeb dziecka, przekraczanie granic dziecka czy rodzica. W przypadku braku możliwości współpracy może warto poszukać innej placówki. Zdarza się, że rodzice podejmują taką decyzję, która okazuje się najlepszą z możliwych.

Wiadomo, że przedszkole korzystnie wpływa na rozwój dziecka, ale czy zawsze?

Bardzo chcemy, by przedszkole było miejscem, w którym nasze dziecko będzie się dobrze i bezpiecznie czuło. Będzie się tam rozwijać, bawić, uczyć. Fakt, przedszkole zaspokaja te potrzeby. Często myślimy, że w przedszkolu dziecko otrzyma więcej stymulacji poznawczej, że panie nauczycielki będą realizować zagadnienia edukacyjne bądź rozwijać inne uzdolnienia dzieci, np. językowe, muzyczne, matematyczne, kulinarne. Kluczem jest dobre dopasowanie możliwości i oferty przedszkola do potrzeb rodziców i dzieci. Dobry moment – czyli gotowość dziecka, łagodna adaptacja, ciekawe zabawy i relacje w grupie rówieśniczej. Przygoda z przedszkolem to skomplikowany proces. Na każdym z etapów coś może pójść nie tak. Jednak równocześnie na każdym etapie można się dogadać. Najważniejsza jest chęć porozumienia, wspólny cel, jakim jest dobro dziecka, i taki pozytywny, ludzki stosunek do drugiej strony. Okres przedszkolny może być super przygodą dla dziecka. Doskonale byłoby, by każde dziecko mogło tego doświadczyć.

Agata Jankowiak – psycholożka dziecięca, terapeutka integracji sensorycznej, terapeutka pedagogiczna i hipoterapeutka. Od ponad 10 lat wspiera dzieci i rodziców w budowaniu bliskich relacji, opartych na zaufaniu, uważności i szacunku. Pomaga lepiej rozumieć emocje – wykorzystując założenia terapii ACT, ale i wsłuchując się w ciało. Założyła Centrum Wspierania Rozwoju „Kraina Emocji” w podpoznańskiej Rokietnicy, aby z pasją i sercem pomagać rodzinom. Prowadzi konsultacje dla rodziców oraz specjalistów i nauczycieli. Wspiera dzieci, zarówno w formie spotkań indywidualnych, jak i zajęć grupowych. Towarzyszy im w odkrywaniu mocnych stron, w lepszym poznawaniu siebie – swoich emocji, potrzeb – i zaopiekowaniu się nimi. Głęboko wierzy, że relacja jest fundamentem harmonijnego rozwoju każdego człowieka.