Joanna Kozakiewicz, doula: moja wizja szczęśliwego porodu i macierzyństwa może być zupełnie inna od wizji mojej klientki kimjestdoula.pl

Joanna Kozakiewicz, doula: „Moja wizja szczęśliwego porodu i macierzyństwa może być zupełnie inna od wizji mojej klientki”

– Wezwana do porodu, po prostu szybko ogarniam rzeczywistość wokół i ruszam, o każdej porze dnia i nocy – mówi Joanna Kozakiewicz. Jest doulą, czyli kobietą, która służy innym kobietom podczas ciąży porodu i połogu. Wspiera emocjonalnie, łagodzi ból, pomaga odnaleźć się w gąszczu sprzecznych rad i informacji, troskliwie opiekuje się kobietą w połogu. W rozmowie w ciągu kilku chwil przekonała mnie, że jeżeli będę kiedyś rodzić – to tylko z doulą.

Magdalena Bury: Jesteś wróżką?

Joanna Kozakiewicz: Wróżką? Nie! I am a Vaginal Gandalf! (śmiech). Jedna z moich klientek zacytowała mi to określenie, które podobno pochodzi z serialu „Brooklyn 9-9” i zaczęła tak o mnie mówić innym. Przemiłe, tym bardziej że mam słabość do książkowego Gandalfa. Ale tak na poważnie, z tego, co mi wiadomo, doule nie mają nadnaturalnych zdolności, niestety.

Skąd wzięła się moda na doule w Polsce?

Nie wiem, czy to moda. Nazwałabym to raczej potrzebą społeczną. Określenia doula (z greckiego „kobieta, która służy, służąca”) użyła po raz pierwszy w 1973 roku antropolożka Dana Raphael w swojej książce „The Tender Gift – Breastfeeding”, aby opisać kobietę „matkującą matce”.

Doule istniały od niepamiętnych czasów, tylko nie pod tą nazwą, gdyż kobiety zawsze rodziły w towarzystwie innych kobiet i to od nich uczyły się macierzyństwa. Po II wojnie światowej nastąpił w położnictwie trend odwrotu od porodów domowych, izb porodowych, porodów w gronie innych kobiet na rzecz porodów szpitalnych bez możliwości kontaktu z bliskimi.

Uzasadniano to potrzebą zrównania szans dostępu do opieki medycznej, względami bezpieczeństwa i częściowo faktycznie dało to pozytywny efekt. Jednakże zignorowano całkowicie rolę pozamedycznego wsparcia w przebiegu fizjologicznego porodu.

W latach 70. nastąpiło z kolei swoiste przebudzenie m.in. za sprawą „Narodzin bez przemocy” Frederika Leboyera. Zaczęto przyglądać się czynnikom wpływającym na przebieg porodu, w tym roli budowania poczucia bezpieczeństwa rodzącej przez wsparcie pozamedyczne.

Także w latach 70. Dr Marshall Klaus – neonatolog i Dr John H. Kennell – pediatra, prowadzili badania dotyczące więzi tworzącej się między matką a dzieckiem po porodzie. Badania polegały na prowadzeniu obserwacji w czasie porodów. Dzięki pewnej niesubordynowanej studentce, która przestała robić notatki, a zaczęła wspierać emocjonalnie rodzące kobiety, odkryli przez przypadek, że wszystkie porody, w których uczestniczyła studentka, przebiegały bez komplikacji, a matki były po nich bardzo usatysfakcjonowane.

Zrobili zatem badania dotyczące ciągłego wsparcia w czasie porodu i po nim, a wyniki potwierdziły, że wsparcie przygotowanej do tego osoby – douli zmniejsza ryzyko interwencji medycznych i cięcia cesarskiego, skraca czas porodu oraz wpływa korzystnie na pozytywny odbiór porodu przez matkę. Obaj panowie doprowadzili do powstania w latach 90. DONA International – pierwszej organizacji szkolącej i certyfikującej doule. W Polsce podobną funkcję pełni Stowarzyszenie DOULA w Polsce, które powstało w 2011 roku.

Kobiety wiedzą, kim jest doula? Mi ta nazwa kojarzy się z jakimś kwiatem…

Kobiety oczekujące dziecka z reguły wiedzą, ale mężczyźni czy ojcowie zdecydowanie nie wiedzą i ze względu na częstotliwość pytania „kim jest doula?” zdecydowałam się tak właśnie nazwać moją stronę internetową – www.kimjestdoula.pl. Skojarzenie z kwiatem bardzo miłe – dziękuję.

Ile doul jest w Polsce?

Trudno powiedzieć. W Stowarzyszeniu mamy 153 członkinie, ale jest także wiele doul nienależących do Stowarzyszenia. Obstawiam, że co najmniej drugie tyle. Więc w sumie może nas być około 300.

Czy doula ma coś wspólnego z medycyną, taką opartą na dowodach naukowych?

Tak. Poza wspomnianymi przeze mnie wcześniej badaniami Kennela i Klausa można znaleźć powtarzane co kilka lat badania dotyczące ciągłego wsparcia w czasie porodu w bazie Cochrane czy inne badania dotyczące wsparcia douli na stronach PubMed.

Wszystkie badania zdają się potwierdzać pozytywny wpływ douli na zmniejszenie ryzyka cięcia cesarskiego, konieczności stosowania interwencji medycznych czy znieczulenia, poprawę perspektyw karmienia piersią oraz zwiększenie poczucia satysfakcji z porodu u rodzących. WHO w wydanej w 2016 WHO Safe Childbirth Checklist zaleca obecność „towarzysza porodu” dla poprawy jego bezpieczeństwa i wymienia tutaj m.in. doulę.

Dlaczego więc doule nie są akceptowane przez niektóre osoby ze środowiska medycznego?

Myślę, że należy zapytać tych osób. Doule mogą się jedynie domyślać, że może chodzić tutaj o klasyczną reakcję na zmianę, czyli proces: unieruchomienie, zaprzeczenie, frustracja i akceptacja. Jeśli to dobry trop, to optymistycznie jesteśmy gdzieś na etapie frustracja/akceptacja (śmiech).

Czyli doula i położna to nie to samo?

Zdecydowanie położna i doula to nie to samo. W dużym skrócie – doula nie jest zawodem medycznym, położna jest. Doula nie przyjmuje porodów, nie podejmuje działań medycznych. „Doula to wykształcona i doświadczona, również w swoim macierzyństwie kobieta, zapewniająca ciągłe niemedyczne, emocjonalne, informacyjne i fizyczne wsparcie dla matki i rodziny na czas ciąży, porodu i po porodzie” – jak głosi definicja ze strony Stowarzyszenia DOULA w Polsce.

Nie będę tu próbowała definiować zawodu położnej, gdyż uważam, że to położna najlepiej definiuje swoją pracę. Odnosi się to do każdego zawodu. Działa to też w drugą stronę, choć niestety często to nie doule formułują publicznie definicje swojej profesji. Tak niestety zdarzyło się w przypadku opracowania syntezy zawodu douli w 2015 roku, kiedy to oficjalnie ten zawód w Polsce zarejestrowano. Uwag Stowarzyszenia DOULA w Polsce nie wzięto pod uwagę.

Mam to szczęście, że dane mi jest współpracować z położnymi, które widzą nasze role jako uzupełniające się dla dobra kobiety. Idealnie udaje się to w naszej „Oksytocynie”, w której udzielamy wsparcia okołoporodowego, prowadzimy szkołę rodzenia oraz warsztaty nie tylko z położną, ale także z fizjoterapeutką i chwalimy sobie interdyscyplinarność naszego zespołu.

Niektóre nasze kompetencje się uzupełniają, uczymy się od siebie nawzajem, szanujemy, bo celem jest dobro kobiety i jej dziecka. W razie potrzeby szerszej pomocy mamy zaprzyjaźnione grono lekarzy, Certyfikowanych Doradców Laktacyjnych, neurologopedów, fizjoterapeutów uroginekologicznych i innych specjalistów. Razem możemy zrobić więcej niż każdy z nas osobno.

Jak wygląda praca douli? Przychodzisz do domów kobiet w ciąży i świeżo upieczonych matek i im pomagasz?

Doula służy kobiecie w okresie okołoporodowym. Przed porodem odbywają się spotkania, które pozwalają na dokładne poznanie potrzeb rodzącej. Doula może pomóc kobiecie zobaczyć, jakie są dostępne opcje porodowe w jej okolicy, pomóc w opracowaniu planu porodu, znalezieniu położnej do porodu domowego lub szpitalnego, znalezieniu terapeuty, jeśli kobieta np. bardzo boi się porodu i chce przepracować ten lęk. To tylko kilka opcji – możliwości wsparcia są ogromne.

W przypadku pomocy przy porodzie również spektrum jest spore – niektóre kobiety potrzebują masażu łagodzącego ból, np. chustą rebozo, niektóre chcą, aby do nich mówić, inne potrzebują pomocy w przyjmowaniu dogodnych pozycji, aromaterapii, pomocy w przystawieniu dziecka do piersi, niektóre po prostu potrzebują ciągłej obecności, a jeszcze inne wszystkiego po trochę.

Wszystko to robisz jako doula?

Tak. Wspieram również w połogu. Wtedy doula pomaga spokojniej wejść w rolę matki, w razie problemów ułatwia znalezienie sprawdzonych specjalistów. Moim zadaniem z racji bycia też Promotorem Karmienia Piersią jest również pomoc z kwestiach związanych z laktacją – nauce przystawiania dziecka do piersi, oceniania czy się najada oraz (w razie problemów) przekierowania do Certyfikowanego Doradcy czy Konsultanta Laktacyjnego. Prowadzę też grupę wsparcia laktacyjnego dla mam „Droga Mleczna”.

Narzucasz czasem swoje zdanie innym?

Rolą douli nie jest udzielanie komukolwiek rad a jedynie pokazywanie możliwości wyboru. Moja wizja szczęśliwego porodu i macierzyństwa może być zupełnie inna od wizji mojej klientki. Doula nie narzuca swojego zdania, gdyż jej zadaniem jest pomóc kobiecie przejść jej własną drogę do stania się matką.

Poruszamy ten temat na wielu doulowych szkoleniach, uczymy się tego, mamy też ten punkt wpisany w Kodeks Etyczny. Dlatego też doula nie narzuca swojego zdania, nie podejmuje żadnych decyzji za kobietę i jej rodzinę, nie wchodzi w kompetencje personelu medycznego.

Jaka jest rola niemedycznego wsparcia douli w przygotowaniu do porodu?

To kwestia np. poznania swoich praw jako pacjentki i sposobów ich egzekwowania. Tu doula spełnia funkcję edukacyjną i informacyjną. Doula może również pomóc kobiecie przyjrzeć się jej oczekiwaniom i możliwościom ich spełnienia, przedstawić dostępne opcje porodowe.

Ważne jest też przygotowanie psychiczne – przyjrzenie się bliżej obawom, lękom i jeśli to konieczne – rozważenie wsparcia psychoterapeuty. Często też jako doula oferuję wsparcie dotyczące samej technicznej organizacji czasu okołoporodowego – jak będzie wyglądał dojazd do szpitala? Kto zajmie się starszym dzieckiem, gdy rodzić się będzie młodsze? Kto i kiedy przygotuje posiłki na czas połogu?

Czy doula pomaga także dziecku?

Pomagam mamie, a przez to niejako też dziecku. Jeśli zauważam coś niepokojącego – zachęcam do kontaktu ze specjalistą.

Przed wyznaczonym terminem porodu musisz być dostępna przy telefonie 24h?

Tak. Określamy w umowie czas gotowości porodowej tzn. np. 2-3 tygodnie w okolicach terminu porodu, kiedy przez 24h na dobę mam włączony telefon, nigdzie nie wyjeżdżam, mam w gotowości opiekę dla moich dzieci oraz doulę – zastępczynię na wypadek, gdybym z jakiegoś ważnego powodu (np. choroby) nie mogła dojechać do porodu. Wezwana do porodu po prostu szybko ogarniam rzeczywistość wokół i ruszam – o każdej porze dnia i nocy.

Spełniasz też inne zachcianki (np. jedzeniowe) kobiet?

Zachcianki nie. Odpowiadam na potrzeby – czasem jest to potrzeba zjedzenia ciepłego posiłku, którego nie ma się czasu przygotować. Zdarza mi się przynosić kobiecie w połogu ciepłą wzmacniającą zupę, ale często też po prostu przed porodem pomagam rodzinie przygotować się na czas, kiedy nie będzie na nic czasu. Opracowujemy plan zrobienia zapasów w zamrażarce lub babcine dyżury w kuchni (śmiech).

Mnie już przekonałaś, ale zapytam… Dlaczego warto zdecydować się na doulę?

Pomijając potwierdzone badaniami korzyści – zwiększenie szans na poród siłami natury – uważam, że warto w tym niezwykle ważnym momencie życia zatroszczyć się o siebie w każdy możliwy sposób. To może, ale też wcale nie musi, dla każdej kobiety oznaczać porodu z doulą.

    Sprawdź powiązane tematy

    Posłuchaj podcastów stworzonych przez mamy dla mam!

    Sprawdź