fot. archiwum prywatne

„Większość zawodów, które będą wykonywać nasze dzieci, nie istnieje albo nie zostały jeszcze nazwane. Możemy się spodziewać, wokół jakich tematów będą się one krystalizowały” – o kompetencjach przyszłości mówi pedagożka Anna Osiecka

– Rodzice przychodzą i informują: "Jeśli moje dziecko nie ma ochoty czegoś robić, to proszę go do tego nie zmuszać". A tu nie chodzi o zmuszanie, tylko o zachęcanie do różnych aktywności – zauważa Anna Osiecka, pedagożka, nauczycielka wychowania przedszkolnego i wczesnoszkolnego, z którą rozmawiamy o rozwijaniu w dzieciach tzw. kompetencji przyszłości.

Ewa Podsiadły-Natorska: Już w 2007 roku postawiono tezę, że ponad 60 proc. zawodów, które będą wykonywać nasze dzieci, jeszcze nie istnieje.

Anna Osiecka: To prawda. Świat, w którym żyjemy, rozwija się bardzo dynamicznie i trudno przewidzieć, co wydarzy się za 15–20 lat. Widzimy przecież, jaki ogromny postęp nastąpił w zakresie informatyzacji oraz globalizacji, dlatego możemy się spodziewać, że będzie się on dalej pogłębiał. Faktycznie zakłada się, że ok. 60 proc. zawodów, które będą wykonywać nasze dzieci, nie istnieje albo nie zostały jeszcze nazwane. Możemy się oczywiście mniej więcej spodziewać, wokół jakich tematów będą się one krystalizowały.

Nasze dzieci będą żyć w zupełnie innym świecie niż ten, który znamy obecnie?

Z pewnością tak. Przede wszystkim nieustannie wszystko wokół nas przyśpiesza, możemy więc zakładać, że rozwijać się będą zawody związane z przyspieszeniem komunikacji międzyludzkiej, międzynarodowej. Już sytuacja pandemii pokazała, jak błyskawicznie rozwinęła się nasza umiejętność komunikowania się za pomocą różnego rodzaju mediów, szczególnie internetowych.

Umiejętność sprawnej komunikacji, bez barier językowych czy emocjonalnych, to jedna z kompetencji, którą już teraz należy kształtować u dzieci.

Rozmawiamy o tzw. kompetencjach przyszłości. Co możemy o nich powiedzieć?

Są to różnego rodzaju kompetencje społeczne, czyli tzw. kompetencje miękkie. Zaczęłyśmy od umiejętności komunikacji. To jest bardzo szeroki temat, w którym oczywiście chodzi przede wszystkim o umiejętność komunikowania się w językach międzynarodowych, wśród których głównym językiem jest angielski. Umiejętność posługiwania się językiem angielskim od najmłodszych lat powinna być wdrażana w sposób naturalny, wykorzystując zdolność dzieci do szybkiego uczenia się. U dzieci w wieku przedszkolnym czy wczesnoszkolnym nie ma jeszcze ograniczeń czy lęków przed korzystaniem z obcego języka.

Jakie inne kompetencje przyszłości powinniśmy rozwijać w dzieciach?

Na pewno umiejętność współpracy z innymi, czyli pracy w grupie, ale również samodzielność, tzn. umiejętność korzystania z własnych zasobów. Każdy z nas jest odrębną osobą, ma różne cechy osobowościowe i powinien wykorzystywać swój potencjał. Dziecko powinno być zachęcane do tego, żeby samodzielnie zdobywało wiedzę, małymi kroczkami, np. korzystając z książek.

A co z umiejętnościami twardymi?

Umiejętności twarde, takie jak liczenie, pisanie, czytanie są oczywiście bardzo ważne i dzieci je zdobędą, w dzisiejszym świecie niezwykle istotne jest natomiast uczenie wspomnianych kompetencji miękkich.

Samoświadomość, pamięć, zdolność do adaptacji, kreatywność, umiejętność rozwiązywania problemów, krytyczne myślenie – to kolejne kompetencje przyszłości wymieniane w różnych publikacjach.

Tak. Zatrzymam się przy samoświadomości, bo to bardzo ważna umiejętność, choć dosyć trudna do określenia dla dziecka. Bo co to znaczy „samoświadomość”?

Rolą nauczycieli jest przede wszystkim to, żeby zwrócić uwagę dziecka, że jest ono niezależną, osobną jednostką, ma prawo do różnego rodzaju emocji i powinno umieć je nazwać. Powinno też umieć odnosić się do emocji innych osób. Samoświadomość to m.in. kształtowanie empatii wśród dzieci i jednocześnie zgoda na odmowę – własną oraz innych osób. Uczymy dzieci, że możemy kogoś o coś poprosić i że ten ktoś ma prawo odmówić, tak samo jak my mamy prawo odmówić wzięcia udziału w jakimś przedsięwzięciu.

Mówimy o asertywności?

Asertywność jest niezwykle ważna i jesteśmy w stanie kształtować ją u dzieci. Ja to nazywam „zdrową asertywnością” i proszę, żebyśmy nie przesadzili w drugą stronę. Obserwuję niebezpieczny trend wśród rodziców, którzy mówią do swoich dzieci: „Nie zgadzaj się na nic, bądź zupełnie niezależny, nie przytulaj się do obcych osób”.

Rodzice przychodzą i informują: „Jeśli moje dziecko nie ma ochoty czegoś robić, to proszę go do tego nie zmuszać”. A tu nie chodzi o zmuszanie, tylko o zachęcanie do różnych aktywności. Z jednej strony rodzice oczekują, że dzieci będą korzystały ze wszystkiego, co oferuje przedszkole albo szkoła, a z drugiej strony mówią: „Nie zmuszać”.

W samoświadomości dodałabym jeszcze ważny aspekt wypowiadania się na temat swoich odczuć związanych z wykonywaniem pewnych działań. Wytłumaczę to na przykładzie aktywności w przedszkolu. Kiedyś dzieci podejmowały takie działania, jak np. bycie dyżurnym. Teraz do tego wracamy – i bardzo dobrze, bo dzieci lubią móc się wykazać w pełnieniu ról społecznych. Ważne jest, żeby potem zapytać, jak się dziecko czuło podczas wykonywania danej czynności. Czy jest zadowolone z tego, w jaki sposób pełniło swoją funkcję? Dobrze jest też na ten temat porozmawiać w szerszym gronie. Ale jednocześnie musimy uczyć dzieci, żeby nie oceniały ani siebie samych, ani siebie nawzajem. Mogą oceniać czynność, którą wykonują, ale nie powinny mówić o sobie źle.

To też kształtuje samoświadomość?

Oczywiście. Musimy uczyć dzieci, że mamy prawo do popełniania błędów i że z błędów można wyciągnąć wiele wniosków. Bo tylko ten, kto nic nie robi, błędów nie popełnia. Dlatego pozwalajmy dzieciom na podejmowanie różnych aktywności. Rozmawiajmy z nimi na temat ich przebiegu, pytajmy o emocje, jakie dzieciom towarzyszyły.

„Maluchy doskonale rozumieją różne pojęcia. To nam, dorosłym wydaje się, że nauka matematyki zaczyna się w szkole” - mówi Maja Krämer, autorka książek o matematyce dla dzieci

Polecamy

„Maluchy doskonale rozumieją różne pojęcia. To nam, dorosłym wydaje się, że nauka matematyki zaczyna się w szkole” - mówi Maja Krämer, autorka książek o matematyce dla dzieci

Czytaj

Co jeszcze możemy zrobić, aby pomóc naszym dzieciom w rozwijaniu kompetencji przyszłości?

Przede wszystkim pozwolić im na samodzielność i obserwować, w jaki sposób sobie z nią radzą – pamiętając, że najważniejszym wzorem dla dziecka są rodzice, którzy powinni zwracać uwagę, w jaki sposób się zachowują, rozmawiają z dziećmi, wykonują różne czynności. Nie będzie dla dziecka autorytetem rodzic, który powie: „Proszę teraz ze mną rozmawiać, omówimy to, co się wydarzyło w przedszkolu”, a jednocześnie będzie patrzył w telefon. Środowisko rodzinne powinno promować moment na to, aby być wspólnie z dzieckiem.

Publiczne placówki – mam na myśli przede wszystkim przedszkola – są gotowe na to, żeby kształtować w dzieciach kompetencje przyszłości?

Myślę, że to nie jest kwestia tego, czy to placówka publiczna, czyli samorządowa, czy prywatna, tylko tego, na jakich trafi się nauczycieli. Jeśli nauczyciel się doszkala, kształci, to owszem, będzie gotowy, żeby te kompetencje w dzieciach rozwijać.

Już teraz pojawiają się zajęcia dydaktyczne z zastosowaniem różnych metod wychowania przedszkolnego. W tej chwili przez psychologów polecane jest szczególnie coś, co nazywa się „treningiem umiejętności społecznych”. Jest to najczęściej praca w grupie, gdzie dzieci uczą się wyrażania własnego zdania, rozwiązywania konfliktów, respektowania zasad. Nauczyciel może proponować różne zadania oraz aktywności.

Znowu wracamy do tego, jak wiele zależy od nauczyciela.

Absolutnie wszystko zależy od nauczyciela! Nauczyciel musi mieć „chciejstwo”. W placówkach samorządowych cały czas funkcjonuje coś takiego jak rozwój zawodowy nauczyciela, który jest związany ze stopniami zawodowymi. Jeśli nauczyciel chce podnosić swoje kwalifikacje, to będzie uczęszczał na kursy doszkalające, gdzie dowie się, jak rozwijać w dzieciach różnego rodzaju kompetencje. Zresztą mamy teraz do czynienia z tzw. dziećmi pocovidowymi, które mają za sobą naukę zdalną, w zamknięciu; widzę, że nauczyciele sami dążą do tego, żeby szukać dla nich ciekawych propozycji.

Rozumiem, że w rozwijaniu kompetencji przyszłości nie chodzi o to, żeby zarzucić dzieci dodatkowymi aktywnościami i zajęciami.

Nie, każde dziecko ma prawo do samowolnego rozwoju.

Bardzo istotne jest to, żeby rodzice, zamiast zapisywać dzieci na kolejne zajęcia dodatkowe, wyszli z nimi na plac zabaw. Place zabaw są doskonałym źródłem nabywania kompetencji społecznych.

Zdarzają się tam różne sytuacje. Dziecko musi się nauczyć chociażby umiejętności dzielenia się zabawkami. Albo pojawi się dziecko, które nie będzie się chciało podzielić. Tutaj oczywiście bardzo ważna jest rola rodziców, żeby byli wyczuleni na różnego rodzaje agresywne sytuacje. Wiem, że „agresywne” to duże słowo, bo dla dzieci ugryzienie, popchnięcie czy kopnięcie to naturalne zachowania, gdy nie mogą sobie z czymś poradzić. Dziecko nie powie przecież: „Przepraszam cię bardzo, ale nie pożyczę ci łopatki”. Raczej wyrwie ją dziecku, które wzięło ją bez pytania, i jeszcze uderzy nią dziecko po głowie.

W sklepie dzieci też mogą się czegoś nauczyć?

Tak, np. jak się w nim zachować. Możemy rozwijać w dziecku kulturę osobistą, a dziecko ma okazję przyglądać się różnym sytuacjom, które w tym sklepie napotyka. Naturalne reakcje są bardzo ważne. Rozwijanie dodatkowych umiejętności i zainteresowań jest równie istotne, tylko przestrzegam przed przebodźcowaniem dzieci. Dziecko musi mieć czas, żeby się pobawić i byłoby dobrze, żeby mogło się pobawić w gronie rówieśników, dzieci młodszych lub starszych. Nie powinno się zamykać dzieci wyłącznie w gronie najbliższej rodziny – babcia, dziadek, wujek, ciocia, mama, tata. Wielopokoleniowe wychowanie jest cenne, ale dzieci nie mają wtedy możliwości rozwijania komunikacji z rówieśnikami. A jeśli się tego nie nauczą, to będzie im ciężko w dorosłym życiu.

Jako matka odnoszę wrażenie, że my, rodzice bardzo często chcemy rozwiązać za dzieci ich problemy. Może lepiej się wycofać?

Paradoksalnie, jeśli chodzi o umiejętność rozwiązywania problemów, dzieci mają fantastyczną intuicję. Oczywiście, jeśli są to problemy wysokiej rangi, np. zdrowotne, to rodzic powinien się w to włączyć. Natomiast wszelkiego rodzaju konflikty rówieśnicze dzieci potrafią bardzo szybko między sobą rozwiązać. Rodzic nie powinien się wtedy wtrącać, zwłaszcza że jednego dnia dzieci się ze sobą kłócą, a drugiego znowu się kochają.

Idą do piaskownicy, gdzie wybucha awantura, a po chwili już jest zgoda. Dzieci bardzo szybko się dogadują, a rodzice niepotrzebne eskalują ich problemy. My, dorośli często chcemy dzieciom pomóc, ulżyć im. Ale w ten sposób uczymy ich bezradności. Takie dziecko, gdy będzie miało 20 lat, będzie oczekiwać, że rodzice rozwiążą wszystkie jego problemy.

Czyli być obserwatorem, ale nie wyręczać?

Tak, czynnie uczestniczyć w tym, co się dzieje w życiu dzieci, nie bagatelizować ich spraw; jeśli przyjdzie do nas z problemem, to porozmawiać, zapytać, jak się czuło w danej sytuacji, podpowiedzieć rozwiązania, ale pozwolić mu działać. Sama mam synów, już dorosłych, ale pamiętam z czasów ich szkoły podstawowej, jak rodzice na zebraniach krzyczeli na siebie za to, jak się zachowują ich dzieci. Potem okazywało się, że konflikt między tymi dziećmi został już zażegnany, dlatego równie ważne jest to, żeby rodzice słuchali tego, co mówią do nich nauczyciele. I jeszcze jedno. Nie należy omawiać problemów dziecka przy nim. Dziecko może zacząć się zastanawiać, co zrobiło źle. Taka sytuacja wzbudza w nim niepokój i może nawet powodować przerażenie.

 

Anna Osiecka – dyrektorka regionalna sieci przedszkoli i żłobków KIDS&Co, pedagożka, nauczycielka wychowania przedszkolnego i wczesnoszkolnego, wykładowczyni Uniwersytetu Łódzkiego na Wydziale Filologicznym, kierunek Logopedia Medialna z logopedią ogólną. Absolwentka Uniwersytetu Łódzkiego na wydziale pedagogicznym o specjalności Pedagogika Przedszkolna i Wczesnoszkolna oraz studiów podyplomowych UŁ z zakresu Zarządzania Oświatą oraz Logopedii Ogólnej z Emisją Głosu. Prowadząca warsztaty i wykłady metodyczne oraz merytoryczne dla nauczycieli. Referentka na Łódzkim Uniwersyteckim Seminarium Logopedycznym oraz konferencji metodycznej na temat Język angielski w przedszkolu i w edukacji wczesnoszkolnej”. Autorka bajek i ogólnopolskich programów edukacyjnych dla dzieci zatwierdzonych przez MEN oraz artykułów o tematyce pedagogicznej i doradczej. Pasjonatka współczesnych metod i nowoczesnych rozwiązań w wychowaniu i nauczaniu przedszkolnym. Laureatka nagrody Nauczyciel Innowator oraz nagrody Prezydenta Miasta Łodzi. Wieloletnia instruktorka ZHP, była zastępczyni komendanta hufca ZHP Łódź-Śródmieście