fot. archiwum prywatne

„Lęk u dzieci jest powiązany z rozmaitymi kwestiami, czasem nawet z lenistwem” – mówi psycholożka Anna Frączkowska

– Czasem lęk bywa tak paraliżujący, że sięganie po marzenia i ich spełnianie bywa niemożliwe. Skąd się bierze ten lęk? Zdarza się, że rodzic zamiast dopingować swoje dziecko do sprawdzania swoich sił, eksperymentowania, krytykuje je i gani, kiedy próbuje zrobić coś nowego – zauważa psycholożka Anna Frączkowska.

Klaudia Kierzkowska: Zacznijmy od najprostszego. Czym jest lęk?

Anna Frączkowska: Strach jest naturalną reakcją organizmu na zagrażające i niebezpieczne sytuacje. Już od pierwszych chwili życia dzieci doświadczają różnego rodzaju lęków, które bardzo często są związane z naturalnym procesem rozwoju i charakterystyczne są dla danego wieku. W okresie niemowlęcym lękotwórcze są głośne dźwięki i gwałtowne ruchy, około 8. miesiąca życia pojawia się strach przed obcymi osobami, zaś w wieku przedszkolnym – fazie gwałtownego rozwoju wyobraźni, występują lęki przed potworami, ciemnością lub postaciami z książek czy filmów. Choć dla nas, dorosłych, dziecięce lęki wydają się często irracjonalne, trzeba pamiętać, że u dzieci wywołują one prawdziwe uczucie strachu i nie można ich bagatelizować. Lęk u dzieci jest powiązany z rozmaitymi kwestiami, czasem nawet z lenistwem.

Spróbujmy zatem zdefiniować lenistwo.

Kiedy myślimy o lenistwie, od razu nasuwa się skojarzenie o braku aktywności, nicnierobieniu i co istotniejsze – kojarzy się z czymś negatywnym, powszechnie negowanym, niesprzyjającym. Lenistwo dzieci niekiedy nas bawi, czasem irytuje, martwi, zastanawia, a gdy dzieci dorastają, możemy je odczuwać szczególnie dotkliwie. Pomimo tego, że każdego dnia obserwujemy dzieci, nie jest łatwo rozróżnić lenistwo od innych problemów. Dlaczego? Jak przypuszczam dlatego, że lenistwo bardzo rzadko występuje w „czystej postaci”, zwłaszcza u małych dzieci.

Często rodzice, opiekunowie, nauczyciele zarzucają dzieciom lenistwo, podczas gdy one sobie nie radzą z jakimś problemem, sytuacją, czasem zaburzeniem, chorobą, problemami emocjonalnymi.

Lęk i lenistwo bywają ze sobą powiązane. Tzw. lenistwo może wynikać z lęku przed podjęciem jakiegoś działania. Lęk i lenistwo u dzieci powinny zwracać uwagę każdego rodzica. Problemy te są bezpośrednio związane ze sposobem wychowywania i nauczania malucha. Wszyscy rodzice ponoszą odpowiedzialność za wychowywanie i motywowanie dzieci oraz za wyznaczanie granic. Bardzo często zdobycze technologii zbyt łatwo zajmują i bawią dzieci, a tym samym przyczyniają się do występowania lenistwa. Jeśli pozwalamy dziecku na stałe używanie zdobyczy technologicznych, przyzwyczai się do natychmiastowego spełniania życzeń przy wkładaniu minimalnego wysiłku. To może prowadzić do powstawania trudności i problemów.

Od lenistwa i lęku chyba też blisko do nudy?

Lenistwo i nuda to dwie różne rzeczy, ale zdarza się, że idą w parze. Myślę, że często nuda wynika z braku wyobraźni. Gdy dzieci nauczone są, że odpoczynek to nudzenie się i nicnierobienie, w taki też sposób będą odpoczywać. Jest oczywiście alternatywa. Możemy pokazać pociechom, że można odpoczywać na spacerze, na basenie, czytając książki, czasopisma, oglądając dobry film, bajkę. Możemy poradzić sobie ze zniechęceniem dzieci poprzez zachętę do alternatywnych aktywności. Zmęczone, senne dzieci po niedzielnym obiedzie i dorośli odpoczywający po całym tygodniu mogą wykorzystać moment na rodzinne gry planszowe lub snucie planów na wakacje, albo po prostu rozmowy.

„Słodkie leniuchowanie” jest oczywiście potrzebne zarówno dzieciom, jak i dorosłym. Nie tylko nasze ciało, ale i umysł potrzebuje odpoczynku. Dlatego nie zawsze odpoczynek z książką w ręku albo jazda na rowerze po całym dniu będzie regenerująca. Miejmy też na uwadze, że ludzie różnią się między sobą. Coś, co dla nas będzie relaksem, dla kogoś innego lub dziecka może być niechcianym wysiłkiem. W dzisiejszych czasach niektórzy dorośli uczą się, jak odpowiednio odpoczywać, gdyż dawno tego nie robili. Jak rozróżnić życie zawodowe od prywatnego i jak oddzielić dzień od nocy. Spróbujmy nauczyć tego nasze dzieci już teraz, jak i kiedy uczyć się i pracować, a kiedy i w jaki sposób wypoczywać, by nie przemęczały się nadmiarem obowiązków, ale i nie męczyły się nudą i nicnierobieniem.

Dzieci rodzą się leniuchami czy to my, dorośli, przyczepiamy im taką łatkę?

Zdarza się, że dziecko nie zostało do czegoś przyzwyczajone albo nie zostało czegoś nauczone, np. układania zabawek. Być może dorośli zbyt często/zawsze robili to za nie? Może dziecko dostawało kolejną zabawkę, zanim zakończyło zabawę poprzednią? Dziecko w takiej sytuacji nie ma poczucia obowiązku uporządkowania zabawek, do tej pory zajmował się tym ktoś inny. W takim przypadku trzeba wyjaśnić dziecku, że każdy odpowiada za swoje przedmioty, żeby się nie zniszczyły, trzeba je odłożyć w odpowiednie miejsce, żeby nikt się nie potknął i nie zrobił sobie krzywdy. Dorośli mogą pokazać i trochę pomóc w sprzątaniu zabawek, ale nie powinni robić wszystkiego za dzieci. Tak samo należy postępować z bałaganem na biurku w pokoju dziecięcym.

Warto uczyć dziecko nowych rzeczy, a nie rozleniwiać, przyzwyczajając do bierności, np. gdy rodzice pakują plecaki za dzieci. Oczywiście, chcemy być spokojni, że to, co potrzebne, zabiorą do szkoły, ale przecież można zachęcać dziecko, aby samo włożyło do plecaka książkę, piórnik, drugie śniadanie.

Dzieci często odkładają wszystko na później. Zaraz, za chwilę, nie teraz. Dlaczego? Skąd bierze się takie zachowanie?

Najnowsze krajowe badania przekonują, że nawet 80 proc. osób czasem coś przekłada. Nazywamy to prokrastynacją, czyli skłonnością do odkładania zadań. Najważniejszą przyczyną przekładania „na potem” są doznawane negatywne emocje, które wiążą się z wykonywaniem danej czynności lub zadania. Innym powodem jest to, że dziecko nie ma dobrego przykładu albo po prostu nie wie, jak sobie dobrze poradzić. Dlatego warto poświęcić dziecku czas, pokazać, wytłumaczyć i najlepiej poprzez zabawę zachęcać do obowiązków. Jeśli chcemy, aby nasze dzieci nie odwlekały zadań na później, musimy wzmacniać ich poczucie własnej skuteczności. Wiąże się to z wieloma korzyściami, dzieci o wysokim poczuciu własnej skuteczności są zdrowsze, wytrwalsze, nie poddają się łatwo w obliczu przeciwności, traktują porażki jako przejściowe i zależne od czynników, które można zmienić i kontrolować, lepiej radzą sobie ze stresem.

Zastanawiam się, czy bardziej nie chce się dzieciom zrobić tego, o co proszą rodzice, czy boją się, że coś im się nie uda.

Dzieci, aby o coś dbały, muszą mieć poczucie, że to one są za to odpowiedzialne.

Na przykład, często spotykana kwestia zwierząt w domu. Większość dzieci chce je mieć i wymusza to na rodzicach. W krótkim jednak czasie o obietnicach co do karmienia rybek czy wyprowadzania psa na spacer pamiętają tylko rodzice. To podobnie kwestia odpowiedzialności i uczenia dotrzymywania słowa. Dotrzymujmy dziecku towarzystwa, wspierajmy, zachęcamy i przypominamy, do czego się zobowiązało.

Bardzo często niechęć przed porażką zniechęca dzieci do poznania czegoś nowego. Spróbowania czegoś nieznanego. Skąd w nich tyle lęku, strachu?

Lęk przed porażką może pojawiać się u dzieci, kiedy nie wierzą we własne możliwości, postrzegają siebie jako słabe, niewystarczające, nie mają odpowiedniej motywacji, obawiają się negatywnej oceny. To bardzo smutne. Czasem lęk bywa tak paraliżujący, że sięganie po marzenia i ich spełnianie bywa niemożliwe. Skąd się bierze ten lęk? Zdarza się, że rodzic, zamiast dopingować swoje dziecko do sprawdzania swoich sił, eksperymentowania – krytykuje je, gani, kiedy próbuje zrobić coś nowego. Czasami przesadna ostrożność i chęć chronienia dziecka również prowadzi do tego, że w dorosłym życiu będzie bać się realizować swoje marzenia. W sytuacji, kiedy rodzica paraliżuje strach, że dziecko może się przewrócić, dostać niższą ocenę lub nie być najlepsze w grupie – odradza mu udział w przedsięwzięciu. Tak, aby uchronić je przed niepowodzeniem. Kiedy dziecko słyszy komentarze, że mu się nie uda albo żeby nie próbowało, zaczyna w to wierzyć. Rodzice są dla niego najważniejsi, są całym światem. Jeśli mówią, że nic mu się nie uda albo że inni będą się z niego śmiać – dzieci w to wierzą.

Każdy z dorosłych ma schowane w głębi siebie takie małe dziecko, które dostało różne komunikaty i w nie uwierzyło. Dlatego tak ważne jest kibicowanie dziecku w jego poczynaniach, odpowiednie wspieranie i motywacja.

Lęk przed porażką skupia się na braku zasobów emocjonalnych?

Zasoby emocjonalne pozwalają dziecku odnosić sukcesy. Dlaczego dzieciom zależy na sukcesach? Powodów jest kilka: dają poczucie przyjemności i satysfakcji, zaspokajają potrzebę sprawczości i wpływu, podnoszą samoocenę („umiem”, „potrafię”). Dzięki sukcesom dzieci zyskują podziw i akceptację rówieśników zamiast kpiny i odrzucenia, dostają uwagę opiekunów, naśladują dorosłych. Warto jak najczęściej rozmawiać z dzieckiem o jego sukcesach, wzmacniając w ten sposób jego samoocenę, uświadamiając, ile rzeczy już potrafi zrobić. Bądźmy przykładem dla własnego dziecka. Każdy z nas ma doświadczenie porażki albo uczenia się czegoś metodą prób i błędów, która wymagała od nas wytrwałości i cierpliwości. Podzielmy się naszymi historiami z dziećmi. Zobaczą, że „super mamie” i „super tacie” – bo za takich przez pierwsze lata nas uważają – też czasem coś nie wychodzi i to nie jest koniec świata.

„Duży wpływ na to, jak dziecko postrzega świat, mają rodzice. Zdarza się, że rodzice nieświadomie uczą dzieci lęku” – mówi psycholożka Paulina Leszek

Polecamy

„Duży wpływ na to, jak dziecko postrzega świat, mają rodzice. Zdarza się, że rodzice nieświadomie uczą dzieci lęku” – mówi psycholożka Paulina Leszek

– Zdarza się, że rodzice nieświadomie uczą dzieci lęku. Robią to poprzez ograniczanie ryzyka – nie idź, bo się przewrócisz, nie rób tego, bo spadniesz, nie dotykaj, bo popsujesz. Oczywiście w sytuacjach, kiedy chodzi o bezpieczeństwo dziecka, należy reagować – mówi Paulina Leszek, psycholog dziecięcy z Poradni Psychologicznej Spokój w Głowie.

Czytaj

Wszystkiemu winni są rodzice, którzy oczekują od dziecka samych sukcesów? W konsekwencji dzieci boją się nowego, nie chcą czegoś zrobić, a my odbieramy to jako lenistwo z ich strony?

Zdarza się też tak, że zarzut lenistwa dziecko słyszy również wtedy, gdy radzi sobie świetnie w szkole: same piątki i szóstki, pochwały, nagrody, wyróżnienia, ale rodzicom wciąż mało. W swoim stylu „motywują” dziecko: „Przecież może być jeszcze lepiej”, „No, co tak słabo”, „Zobacz, Kasia ma lepsze wyniki”. Proponuję zmienić perspektywę. Jak my i nasze dziecko postrzegamy sukces, a jak porażkę? Czy bycie drugim i trzecim to przegrana? A może właśnie dziś odniosłem osobiste zwycięstwo, bo udało mi się coś tak zrobić, że jestem z tego zadowolony? Przegrana nie zawsze oznacza to samo, a sukces niejedno ma imię. Pamiętajmy, że różnorodność osobowości i temperamentów dzieci wymaga od nas, rodziców, poszukiwania najlepszych, indywidualnie dopasowanych strategii wspierania ich w przeżywaniu porażek.

Najważniejsza jest jednak nasza obecność. Dajmy dziecku czas na opłakanie niepowodzenia, na wykrzyczenie złości i rozczarowania. Przypominajmy, że nasza miłość nie zależy od osiągnięć i sukcesów.

Jak pokazać dzieciom, że czasami warto zaryzykować i że nie zawsze trzeba być perfekcyjnym?

Warto zachęcać dziecko do różnego rodzaju aktywności, do eksperymentowania, próbowania. Zdarza się, że w niektórych dziedzinach dzieci radzą sobie słabiej, bo brakuje im uzdolnień albo pasji do pewnych przedmiotów. Trudno jest wzbudzić pasję do liczb i techniki u humanisty. Nie oznacza to, że mamy zostawić dzieci bez wsparcia w tych przedmiotach. Pomóżmy, na ile możemy, wspierajmy w nauce. Być może uatrakcyjnienie tych przedmiotów jakimiś ciekawymi dodatkowymi zajęciami pomoże w przyswajaniu wiedzy. Funkcjonują różne kluby, koła, świetlice, zajęcia edukacyjne, gdzie dzieci mogą w barwny, ciekawy, czasem zabawny sposób dowiedzieć się o zagadkach przyrody, poznać podstawowe procesy fizyczne i chemiczne, elementy i działanie pewnych maszyn, prawa kosmosu – i rozbudzić zainteresowania. Dzieci bardzo często lubią bawić się z rówieśnikami, co może być dodatkowym plusem spotkań w grupie.

Pokażmy dziecku, że nauka nie musi być nieprzyjemna. Nie oczekujmy, że dziecko będzie pasjonatem tych samych dziedzin, co my. Pamiętajmy, że najważniejsza w dążeniu do celu jest motywacja. Jeśli pragniemy odpowiednio wspierać dziecko, poświęcajmy czas na rozmowę, komunikację i bądźmy otwarci. Sami też możemy wytłumaczyć kilka zagadek przyrody, choćby włączając dziecko w sprzątanie, gotowanie, a przy okazji opowiedzieć kilka ciekawostek. Bądźmy kreatywni, planujmy wspólne wyprawy do różnych muzeów, podczas których dzieci mają możliwość rozwijać swoje zainteresowania. Zachęcajmy dzieci do eksperymentów, organizujmy wspólne wycieczki krajoznawcze, wyjazdy, podczas których dzieci mogą rozwijać swoje zainteresowania poprzez wspólną zabawę. Bądźmy uważni, pytajmy dziecko, co lubi, czego nie, co się podoba, jakie ma zdanie na dany temat, co myśli, co czuje, co zachwyca, co ciekawi.

Kiedy warto udać się do psychologa dziecięcego? Kiedy jest ten moment, że powinniśmy poprosić o pomoc?

Jeśli widzimy, że dziecko przeżywa trudne emocje, lęki, napady złości albo płaczu, warto rozważyć wizytę u specjalisty. Zawsze należy uważnie obserwować dziecko, jednak czasem to osoba z zewnątrz zauważy, że u naszego dziecka pojawiły się trudności rozwojowe. To my, rodzice, najlepiej znamy swoje dziecko, więc jeżeli dzieje się coś niepokojącego, warto skorzystać z pomocy psychologicznej. U starszych dzieci sprawa wygląda nieco inaczej.

Nastolatki potrafią ukrywać swoje kłopoty i nie zawsze chcą się nimi dzielić ze swoimi rodzicami. Widząc jednak, że dziecko przeżywa trudności, dobrze udać się do specjalisty.

W takich sytuacjach psycholog może pozwolić spojrzeć na sytuację z innej perspektywy i udzielić profesjonalnej pomocy. Rozmowa z psychologiem pozwala lepiej zrozumieć sytuację dziecka, uspokoić obawy rodziców, wdrożyć odpowiednie wsparcie.

Anna Frączkowska – psycholog kliniczna i zdrowia, mentorka, ekspertka. Pomaga w podejściu eklektycznym, łącząc nurty terapeutyczne i wybierając indywidualne metody wsparcia. Kocha podróże, mindfulness i sztukę. Uwielbia celebrować życie i dzielić się radością. Miejsce w sieci: facebook.com/AnnaFraczkowskaPsychologOnline/

    Sprawdź powiązane tematy

    Posłuchaj podcastów stworzonych przez mamy dla mam!

    Sprawdź