Barbara Plebańska, fot. archiwum prywatne

„Nikt z nas nie chce być w relacji pozbawionej zaufania. Dziecko też nie” – mówi psycholog dziecięca Barbara Plebańska

– Nadmierna kontrola wiąże się z tym, że nie pozwalamy dziecku na dokonywanie własnych wyborów, na testowanie nowych możliwości i sięganie po kreatywne rozwiązania. Kontrolujący rodzice to często osoby, które nie tylko formułują rygorystyczne zakazy, nakazy i określają sztywne ramy, ale równie często wyręczają dziecko w jego zadaniach – mówi psycholog dziecięca Barbara Plebańska.

Klaudia Kierzkowska: Dlaczego zaufanie dziecku jest tak ważne?

Barbara Plebańska: Zaufanie to podstawa każdej relacji. Tak samo jak w związku, w przyjaźni, tak i w rodzinie zaufanie jest zupełną podstawą tego, aby nasza relacja była zdrowa i budująca. Obdarzając zaufaniem drugą osobę, dajemy jej poczucie wolności i możliwość rozwoju, w przeciwieństwie do poczucia bycia kontrolowanym i w pewnym sensie uwięzionym w relacji. Dziecko, choć potocznie mówimy że „nasze”, w rzeczywistości nie należy do nas, nie jest czymś, co możemy kontrolować, ustawiać i ograniczać. Jako rodzice powinniśmy dawać mu wolność podejmowania własnych decyzji, wyborów i mierzenia się z ich naturalnymi konsekwencjami, a to właśnie dajemy, obdarzając je zaufaniem. Oczywiście zaufanie nie jest równoznaczne z zupełnym oddaniem decyzyjności dziecku i brakiem jakiejkolwiek kontroli.

Tak jak kierowca na drodze powinien mieć ograniczone zaufanie do innych uczestników ruchu, tak my, rodzice, powinniśmy ufać swoim dzieciom cały czas, jednak w pewnym stopniu kontrolując to, co się dzieje.

Zastanawiam się, czy dzieci bardziej potrzebują kontroli rodzica, czy zaufania, a co za tym idzie większej swobody?

Potrzebują tego i tego. Im mniejsze dziecko, tym mniejsze ma pojęcie o świecie, a co za tym idzie również o możliwych konsekwencjach różnych działań i czyhających zagrożeniach. Z wiekiem wie coraz więcej, bo więcej doświadcza, zauważa, rozumie, a rodzic może mu więcej powiedzieć i wytłumaczyć. Im dziecko jest starsze, tym potrzebuje mniej kontroli, a więcej swobody. Wiele jednak zależy od tego, jakie jest nasze dziecko, jakie ma usposobienie, ale też od tego, w jakim towarzystwie się obraca. Co jest jednak najważniejsze, to nasz sposób komunikacji w rodzinie i to czy dziecko może nam zaufać. Jeśli od początku stwarzamy dziecku przestrzeń, w której czuje, że może nam o wszystkim powiedzieć, poradzić się, powierzyć sekret i my to przyjmiemy ze zrozumieniem, wyrozumiałością i pokażemy, że jesteśmy godni zaufania, to dziecko najpewniej będzie okazywało nam to samo. W takiej atmosferze obdarzenie dziecka zaufaniem i swobodą nie jest niczym trudnym.

Jak pokazać dziecku, że mu ufamy i wierzymy, że nie zawiedzie naszego zaufania?

Kluczowa jest nasza postawa praktycznie od początku wychowania. Dzieci uczą się przez modelowanie, czyli obserwując i powtarzając to, jak funkcjonują opiekunowie. Jeśli rodzice wzajemnie będą sobie ufali i tego zaufania nie zawodzili, to mamy większe prawdopodobieństwo, że dziecko będzie postępowało tak samo, bo będzie uważało to za naturalny element miłości w rodzinie. Poza tym należy z dzieckiem rozmawiać. Po pierwsze, zapewniać słownie, że mu ufamy, po drugie wyrażać troskę i uświadamiać na temat możliwych konsekwencji różnych działań, edukować, pokazywać świat nie tylko z tej dobrej, ale też gorszej strony, przy czym nie wzbudzać w dziecku lęku, a po prostu pokazywać konsekwencje. Niektórym dzieciom to wystarczy, inne będą musiały o pewnych rzeczach przekonać się na własnej skórze. Musimy jako rodzice mieć świadomość, że nie jesteśmy w stanie kontrolować wszystkiego.

Najważniejsze – pod żadnym pozorem nie powinniśmy instalować szpiegowskich oprogramowań, lokalizatorów, nie mamy prawa przekraczać granic prywatności dziecka, wchodząc w jego prywatne konwersacje. Takie zachowanie może sprawić, że odbudowanie zaufania w naszej relacji z dzieckiem będzie prawie niemożliwe, a na pewno bardzo, bardzo trudne.

„Pozwalajmy dziecku na spontaniczność, ciekawość świata i zadawanie pytań”. Psycholog Agnieszka Zapart tłumaczy, jak mówić do dziecka, by wychować pewnego siebie człowieka

Polecamy

„Pozwalajmy dziecku na spontaniczność, ciekawość świata i zadawanie pytań”. Psycholog Agnieszka Zapart tłumaczy, jak mówić do dziecka, by wychować pewnego siebie człowieka

Czytaj

Jedną z większych prób naszego zaufania do dziecka jest puszczenie go na całonocną imprezę z dziewczyną/chłopakiem. Wielu rodziców bardzo obawia się tego momentu.

Oczywiście, to jest pewnego rodzaju chrzest bojowy dla każdego rodzica. Wiek szkolny, okres dojrzewania, pierwsze imprezy, alkohol, nowe towarzystwo, początki relacji damsko-męskich. Czy pozwalać? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Jeżeli mamy ze swoim dzieckiem dobry kontakt, znamy towarzystwo, a szczególnie tego chłopaka/dziewczynę i wiemy, że nasze dziecko jest świadome zagrożeń i konsekwencji różnych sytuacji, jakie mogą mieć miejsce na imprezie, to możemy umówić się z dzieckiem, że stopniowo będziemy pozwalali na takie imprezy. Po pierwszej imprezie odbierzemy dziecko o 22, potem o północy, później ewentualnie pozwolimy na zabawę całą noc. Warto jasno przedstawić dziecku nasze obawy i zaproponować mu takie rozwiązanie, aby czuło, że nie jest to sztywno ustalona kontrola, ale pewnego rodzaju umowa, którą razem z rodzicami w zaufaniu zawieramy. Dla dziecka również ważne jest poczucie sprawczości.

To chyba jest trochę tak, że kiedy puszczamy dziecko wolno to czuje ono, że mu ufamy. Kontrolowanie daje odwrotny efekt.

Dawanie dziecku wyboru i wolności w działaniu, umożliwianie mu doświadczania konsekwencji samodzielnie podjętych wyborów – to jedna ze składowych, kluczowych części zaufania. Z drugiej strony zbyt duża kontrola powoduje bunt. Jednak czy my dorośli nie mamy podobnie? Kiedy czujemy zbyt wiele ograniczeń, próbujemy się jakoś z nich wyrwać dlatego, że podświadomie czujemy, że zbyt duża kontrola uniemożliwia nam rozwój.

Nadmierna kontrola i brak zaufania do dziecka sprawia, że jest ono mniej pewne siebie i nie wierzy we własne możliwości?

Jak najbardziej, to wszystko jest ze sobą powiązane. Dzieje się tak dlatego, że pewność siebie i wiara we własne możliwości kształtują się w dziecku wtedy, gdy ma ono możliwość osiągania własnych, nawet niewielkich, ale samodzielnie wypracowanych sukcesów.

Nadmierna kontrola wiąże się z tym, że nie pozwalamy dziecku na dokonywanie własnych wyborów, na testowanie nowych możliwości i sięganie po kreatywne rozwiązania.

Kontrolujący rodzice to często osoby, które nie tylko formułują rygorystyczne zakazy, nakazy i określają sztywne ramy, ale równie często wyręczają dziecko w jego zadaniach. Sprawdzają to, co robi, oceniają przez pryzmat własnych ograniczeń i krytykują, jeśli coś nie jest zgodne z ich systemem wartości. Takie zachowanie zabija w młodym człowieku kreatywność i sprawczość, a kształtuje brak wiary w siebie i własne możliwości, a nawet wyuczoną bezradność.

Wychowanie przez wyśmiewanie. O słowach, które robią krzywdę dzieciom, opowiada Anna Jankowska

Polecamy

Wychowanie przez wyśmiewanie. O słowach, które robią krzywdę dzieciom, opowiada Anna Jankowska

Czytaj

Zaufanie buduje pozytywną samoocenę?

Jak najbardziej.

Poczucie sprawczości, możliwość osiągania własnych sukcesów i budowanie pozytywnego obrazu siebie – wszystko to podnosi samoocenę dziecka, a pozytywna samoocena jest niezbędna do szczęśliwego życia, zarówno w dzieciństwie, jak i w dorosłości.

Idąc dalej, dziecko znające swoją wartość będzie bardziej asertywne, mniej uległe, co także da rodzicom więcej pewności, że będzie mieć swoje zdanie, nawet gdy grupa rówieśnicza zacznie niebezpiecznie eksperymentować. Pewne siebie dziecko, znające swoją wartość jest też zazwyczaj bardziej otwarte w kontakcie z rodzicami. Kiedy wie, że mu ufamy i ono może zaufać nam, to będzie wobec nas bardziej szczere i zapytane, samo opowie nam o swoich planach lub doświadczeniach. Gdy szczerze komunikujemy się z dzieckiem, mamy mniejszą potrzebę kontroli.

Często trafiają do pani gabinetu rodzice, którzy mają problem z zaufaniem swojemu dziecku?

Pracuję głównie z dziećmi i rodzicami w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym, ale zdarza się, że przychodzą do mnie po radę rodzice nastolatków. Jednak na każdym etapie są rodzice, którzy mają problem z zaufaniem. Dotyczy to tematów o różnej wadze. Jak wiadomo, dzieci w okresie przedszkolnym mają dużą fantazję, intensywnie rozwija się u nich wyobraźnia i co najbardziej niepokoi rodziców – dzieci zaczynają kłamać. Zazwyczaj są to niewinne kłamstwa, a rodzice potrafią podnieść je do rangi burzącej zaufanie do dziecka. W takim wypadku zazwyczaj wystarczy uświadomienie rodzicowi, że to taki etap, i że należy tłumaczyć dziecku wagę kłamstwa, wzmacniać otwartą komunikację. Dzieci szkolne i wchodzące w etap dojrzewania to chyba najtrudniejszy temat. Rodzice mają wrażenie zupełnej utraty kontroli i nie jest to bezpodstawne. Środowisko rówieśnicze, w które wchodzi dziecko, ma podobny wpływ na jego wychowanie co rodzina. Jedyne, co jako rodzice możemy zrobić to, po pierwsze przyjąć do wiadomości to, że nie jesteśmy w stanie wszystkiego kontrolować i chcąc nie chcąc musimy w pewnym stopniu zaufać, że przekazane przez nas we wcześniejszych latach wartości i zasady będą przez dziecko respektowane. Po drugie, tak jak cały czas powtarzam — otwarty dialog z dzieckiem. Nastolatek potrafi już rozmawiać o rzeczach ważnych i trudnych, a włączony w rozmowę z dorosłymi, gdy może wyrazić swoje zdanie, czuje się doceniony i sprawczy.

Taki brak zaufania to poważny problem?

Tak jak zaufanie jest bardzo ważne, tak jego brak stanowi ogromny problem. Czy chcielibyśmy być w relacji, w której nie mamy zaufania do partnera? Czy chcielibyśmy mieć przyjaciela, któremu nie możemy powierzyć sekretu albo który coś przed nami ukrywa?

Tak samo dziecko nieobdarzone zaufaniem nie czuje się dobrze w relacji z rodzicem, nie czuje się bezpiecznie. Pojawiają się frustracja, gniew, kłótnie, chęć buntu, wyrwania się z kontroli, mogą pojawić się zachowania ryzykowne, robienie na złość rodzicowi. Nikt z nas nie chce być w relacji pozbawionej zaufania. Dziecko też nie.

 

Barbara Plebańska — psycholog dziecięca, psychodietetyczka. Ukończyła psychologię zdrowia na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym ze specjalnością psychologia zaburzeń psychicznych i psychosomatycznych, oraz studia podyplomowe w zakresie psychodietetyki. Ukończyła również certyfikowany kurs tutorski. Psycholog Barbara Plebańska | Facebook

    Sprawdź powiązane tematy

    Posłuchaj podcastów stworzonych przez mamy dla mam!

    Sprawdź