Marianna Gierszewska, fot. Anita Olbryś /archiwum prywatne Marianna Gierszewska, fot. Anita Olbryś /archiwum prywatne

Marianna Gierszewska urodziła! Stomia nie stanęła na drodze do upragnionego dziecka

„Ignacy Gierszewski. Wykluty dnia 30.08, o 18:39. Witamy Cię, synku!” – tak Marianna Gierszewska, aktorka, właścicielka dwóch firm i stomiczka, opisała zdjęcie swojego nowo narodzonego synka na Instagramie.

Spis treści:

Marianna Gierszewska została mamą

Marianna Gierszewska pochwaliła się na swoim profilu na Instagramie, że została mamą. Na początku aktorka miała dużo obaw, wynikających głównie z tego, jak stomia, którą nosi z powodu choroby, zareaguje na ciążę. Jednak ciąża miała szczęśliwy finał – Ignacy przyszedł na światy 30 sierpnia 2021 r. i zarówno on, jak  i młoda mama, są zdrowi.

Gierszewska zachorowała na wrzodziejące zapalenie jelita grubego, gdy była nastolatką. Założono jej wtedy stomię, czyli sztucznie wytworzoną przetokę, dzięki której jej układ pokarmowy może normalnie funkcjonować.

Od tego czasu aktorka udowadnia, że można z nią zupełnie normalnie żyć. Możesz ją znać m.in z takich produkcji, jak: „Nina”, „Pułapka” czy „Rojst 97”. Oprócz tego wraz z mężem prowadzi dwie firmy – Tutti Store, pierwszy w Polsce z bielizną dla stomiczek, oraz Okolice Ciała – ciałopozytywną przestrzeń warsztatową.

Zielone światło na poród naturalny

Marianna Gierszewska wspominała, że zależy jej na porodzie naturalnym, bo to jej zdaniem najpiękniejsza pierwotna droga dziecka do mamy.

– Kiedy dowiedziałam się o ciąży, zrobiłam wszystkie niezbędne badania. Przeszłam się do każdego lekarza prowadzącego, będąc ciekawą, na jaki rodzaj porodu mam się nastawiać. Udało się dostać zielone światło na poród naturalny. Dla mnie to najpiękniejsza pierwotna droga dziecka do mamy – mówiła tuż przed porodem Marianna Gierszewska w rozmowie z Hello Mama.

Aktorka podkreślała też, że nie wiedziała, jak po jej chorobie będzie wyglądała szansa na zajście w ciążę, ale zarówno ona, jak i jej partner, mają „wielkie niezachwiane zaufanie do prawidłowości wszystkich zdarzeń” – i dzięki temu zyskali siłę i spokój.

– Do ciąży nie przygotowywaliśmy się w żaden szczególny sposób. Rodzicielstwo dla nas wydarzyło się bardzo naturalnie – jako kolejny etap wspólnie tworzonego życia. Po mniej więcej sześciu miesiącach starań zobaczyliśmy dwie kreski na teście ciążowym – zdradziła Gierszewska.

    Sprawdź powiązane tematy

    Posłuchaj podcastów stworzonych przez mamy dla mam!

    Sprawdź