dziecko ubrane na cebulkę w chłodny dzień Na cebulkę, czyli jak ubierać dziecko w chłodne dni / iStock

Na cebulkę, czyli jak ubierać dziecko w chłodne dni

Spis treści:

Wczesnojesienne ubranie to obowiązkowo czapka na głowie i rajtuzy pod spodniami? Czy dzieciom naprawdę jest tak zimno?

Jak ubierać dziecko w chłodne dni?

Z dnia na dzień słupek rtęci zjechał o 20 stopni w dół? Zimne poranki i wieczory, a pomiędzy bywa różnie? Tu pojawia się problem: jak ubierać dzieci, żeby nie zmarzły, nie zgrzały się i żeby ich nie przewiało?

Małe dzieci są w ciągłym ruchu. Biegają, skaczą, nawet siedząc, wymachują nogami. Naprawdę trudno jest im zmarznąć. Ubrane zbyt grubo, wspinając się, schylając i podskakując, szybko się pocą, a wtedy byle wiaterek i przeziębienie gotowe. Jeśli maluch jest zdrowy i nic mu nie dolega, można spokojnie przyjąć, że na spacer zakłada jedną warstwę mniej niż dorosły. To w zupełności wystarczy. Jeśli kilkulatek rzeczywiście będzie marznąć, jest w stanie to zauważyć i zaalarmować rodzica. Poprosić o bluzę, kurtkę czy rękawiczki. Trzeba tylko dać mu szansę. Nauczony, że to mama najlepiej wie, czy jest mu zimno, przestanie ufać sygnałom wysyłanym przez własne ciało i nie będzie w stanie samodzielnie podjąć decyzji, i to nie tylko tych ubraniowych. A przecież chcemy, żeby nasze dzieci były samodzielne, prawda?

Sporym wyzwaniem bywa ubieranie dzieciaków wychodzących z domu o świcie i wracających po paru godzinach. Rano może być naprawdę rześko, co nie znaczy, że później się nie ociepli. Dzieci przedszkolne i szkolne najlepiej ubrać w kilka cieńszych warstw, „na cebulkę”.  Koło południa, gdy zrobi się cieplej, będą mogły pozbyć się zbędnego swetra. Włożenie jednej polarowej bluzy nie daje takich możliwości manewru, co zestaw bluzka + cienki sweterek. Cebulka rządzi! Jesienią wychodzimy z domu bez względu na pogodę i inwestujemy w kalosze. Niezawodne, nieprzemakalne, takie, w których dziecko będzie mogło przetestować każdą napotkaną kałużę i ciągle mieć suche stopy.

Dlaczego warto ubierać dziecko na cebulkę?

Najzimniej bywa o poranku. Stąd tłumy opatulonych po uszy kilkulatków, maszerujących na ósmą do placówek. A potem, na spacerze lub szkolnym boisku, gotujących się w czapkach i grubych rajtuzach. Każdy rodzic wie, jak trudno jest ubrać dziecko „na cały dzień”, ale właśnie teraz, na przełomie lata i jesieni, przydają się sprytne patenty. Wspomniana „cebulka”.

Jeśli koniecznie czapka, to cienka, jednowarstwowa, dzianinowa i z przykazaniem ściągnięcia, gdy się ociepli. Jeżeli wypuszczenie dzieci z gołą głową pachnie wam szaleństwem i brawurą, fajnym pomysłem są nauszniki.  Zasłonią uszy, ale głowy nie przegrzeją, rankiem dodatkowo można narzucić przecież kaptur. Kolejny pomysł, który sprawdzi się w przypadku dziewczynek, to getry. Nie legginsy, ale zwykłe babcine getry. Cieńsze bawełniane, albo dające więcej ciepła wełniane. Włożone rano do spódniczki, na rajstopy, dogrzeją nogi, a w szatni można pozbyć się ich jednym ruchem.

Poranne chłody bywają nieprzyjemne, ale za katary, kaszle i przeziębienia odpowiada też przegrzanie. Gdy temperatura szaleje, nie walczmy z zimnem całym arsenałem czapek, polarowych bluz i rękawiczek. Warto zostawić coś w zapasie, na prawdziwy mróz. Przecież dopiero kończy się lato.

    Sprawdź powiązane tematy

    newsletter-main

    Wszystko, czego potrzebujesz
    na Twoim mailu

    Newsletter Hellomama da Ci dostęp do materiałów tworzonych z myślą o Tobie i Twoim dziecku.

      newsletter-main-decorator
      newsletter-staying

      Zostań z nami jeszcze chwilę!

      Zapisz się do newslettera HelloMama

      Zyskaj dostęp do materiałów tworzonych z myślą o Tobie i Twoim dziecku.

        newsletter-staying-decorator-1
        newsletter-staying-decorator-2