Dr Magdalena Grochecka / arch. prywatne Dr Magdalena Grochecka / arch. prywatne

Dlaczego nie możesz zajść w kolejną ciążę? „Jest jedno najważniejsze badanie, od którego zaczynamy całą diagnostykę” – mówi ginekolog dr Magdalena Grochecka

Chociaż bez problemu zaszły w pierwszą (i drugą) ciążę, następnego dziecka nie mogą się doczekać. Bywa, że impas trwa miesiącami, a niekiedy wręcz latami. Co ma wtedy zrobić para? – Przede wszystkim odpuścić, bo presja to największy wróg płodności – mówi ginekolog dr Magdalena Grochecka, współzałożycielka Feminature Clinic.

Spis treści:

Zajście w ciążę

Według Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w ciągu roku w ciążę zachodzi 95 proc. par, natomiast w ciągu 2 lat – 97 proc. Z tych statystyk płyną dwa główne wnioski. Pierwszy: większość par doczeka się potomstwa – pierwszego bądź kolejnego. Drugi: potrzeba na to czasu. – Zdaję sobie sprawę, że wiele kobiet chciałoby zajść w ciążę od razu, jednak należy uzbroić się w cierpliwość. I zamiast myśleć o dziecku, po prostu kochać się z partnerem – podkreśla dr Grochecka.

Porządek w głowie

Dla wielu kobiet – zwłaszcza dla tych, które słyszą tykanie zegara biologicznego – nie jest to jednak proste, a oczekiwanie na kolejne dziecko okazuje się lekcją cierpliwości. W swoim gabinecie dr Magdalena Grochecka nierzadko styka się z pacjentkami, które nie mogą zajść w kolejną ciążę. Najczęściej są to kobiety, które przeżyły traumę w poprzedniej ciąży albo podczas porodu. Czasem mówią, że chcą mieć dziecko, ale boją się odpowiedzialności. Bywa też, że nie dogadują się z partnerem. Wtedy pojawia się blokada w psychice.

– U takich pacjentek wyniki badań niekiedy są idealne, ale te kobiety są tak spięte, że podświadomie blokują się do zajścia w ciążę – tłumaczy dr Grochecka.

Największym wrogiem płodności jest presja – zarówno wewnętrzna („muszę zajść w ciążę”), jak i zewnętrzna (ze strony otoczenia).

– Niekiedy kobieta bardzo chce zajść w kolejną ciążę, żeby pomiędzy dziećmi nie było dużej różnicy wieku, albo dlatego, bo babcia mówi, że przydałaby się jeszcze wnuczka lub wnuczek. A podstawą jest postawienie na siebie i wsłuchanie się w swoje potrzeby. Para musi odczuwać faktyczną potrzebę posiadania dziecka, choć znowu bez presji wewnętrznej. Czasami odsunięcie tego w czasie o kilka miesięcy bardzo pomaga – radzi ekspertka.

Zdaniem dr Grocheckiej w niektórych przypadkach zasadna może być konsultacja psychologiczna, zwłaszcza jeśli pacjentka ma blokadę wynikającą np. z traumatycznych doświadczeń związanych z ciążą lub porodem bądź nie może sobie poradzić z presją.

Biologii nie oszukasz

Oczywiście nie należy zapominać, że odkładanie kolejnej ciąży w czasie ma konsekwencje dla biologii.

– Psychika odgrywa kluczową rolę, zwłaszcza jeśli pacjentka w poprzednią ciążę zaszła bez większych problemów i ma prawidłowe wyniki badań. Jednak nasza płodność z wiekiem spada. W każdym kolejnym roku jest ona niższa niż w roku poprzednim – wyjaśnia dr Magdalena Grochecka, dodając, że kluczowym wskaźnikiem dla płodności, określającym tzw. rezerwę jajnikową, jest hormon AMH (antymüllerowski).

Normy są różne w zależności od wieku kobiety, generalnie jednak za optymalny dla rozrodczości uchodzi poziom pomiędzy 1,0 a 3,0 ng/ml.

– Współczesne badania mówią o tym, że płodność kobiety zaczyna znacząco obniżać się po 37. roku życia. Wcześniej był to 35. rok życia, więc ta granica się przesunęła. Spektakularne spadki poziomu AMH mogą jednak zdarzyć się nawet pacjentkom młodszym. Miałam pacjentkę, która bez problemu zaszła w pierwszą ciążę, a gdy jej dziecko miało półtora roku, chciała zajść w kolejną. Przez pół roku nic z tego nie wychodziło. Miała, co prawda, 33 lata, ale na wszelki wypadek zaleciłam jej oznaczenie stężenia hormonu AMH. Wynik wyniósł 0,5! Od razu wysłałam tę pacjentkę do kliniki leczenia niepłodności, bo ze stężeniem poniżej 0,6 ng/ml, które może wskazywać na przedwczesne wygasanie jajników, lekarz w gabinecie niewiele może zrobić – wyjaśnia ginekolog Feminature Clinic.

Najważniejsze badanie

Co w sytuacji, w której para bezskutecznie stara się o (kolejne już) dziecko, ale jeszcze nie zaczęła się diagnozować? Dr Magdalena Grochecka tłumaczy, które badanie jest najważniejsze – i to od niego zaczynamy sprawdzanie, dlaczego para nie może doczekać się upragnionych dwóch kresek na teście ciążowym.

– To badanie nasienia, które jest absolutną podstawą dalszej diagnostyki. Zawsze należy wykonać je w pierwszej kolejności, choć mam świadomość, że nie wszyscy panowie robią to chętnie. Męska płodność zależy od dwóch czynników: od narządu produkującego nasienie oraz od dróg wyprowadzających nasienie, co można bardzo łatwo zbadać podczas jednego tylko badania – mówi ekspertka.

Dr Grochecka zwraca uwagę, że wielu mężczyzn, którzy mają już dziecko (lub dzieci), żyje w przekonaniu, że po ich stronie wszystko jest w porządku. Ale męska płodność też pogarsza się z wiekiem! Nabłonek plemnikonośny, jak tłumaczy dr Magdalena Grochecka, odnawia się co 2,5 miesiąca, wobec tego mężczyzna może sobie zarówno obniżyć, jak i podnieść płodność w ciągu 3 miesięcy. Do tego dochodzi niekorzystny styl życia, który wpływa na podniesienie się temperatury w jądrach.

– Jądra znajdują się poza jamą brzuszną, żeby ich temperatura wynosiła 32 stopnie, nie więcej. Mężczyźni o tym zapominają. A obcisłe spodnie, jazda na rowerze, używki, przegrzewanie się na siłowni, sauna, jacuzzi, laptop na kolanach czy telefon noszony w kieszeni mogą mieć wpływ na wzrost tej temperatury, co jest niekorzystne dla płodności – zaznacza dr Magdalena Grochecka.

Szerokie spektrum diagnostyczne

– Pacjentki, które nie mogą zajść w ciążę, zwykle szukają przyczyny w sobie i to one się diagnozują, tymczasem postępowanie w przypadku pary, która ma realny problem z płodnością, jest zupełnie inne niż w przypadku pary, w której mężczyzna ma prawidłowe nasienie – mówi specjalistka.

Dlatego dopiero po wykonaniu badania nasienia – jeśli będziemy mieć pewność, że po stronie mężczyzny nie występują problemy z płodnością – można zająć się płodnością kobiety. W tym przypadku badań jest wiele.

– Zawsze robimy profil hormonalny, oznaczamy pierwszą i drugą fazę cyklu, by zobaczyć, czy owulacja w ogóle występuje. Zasadne są badania USG w odpowiednich dniach cyklu, mniej więcej od siódmego, ósmego dnia co 2–3 dni aż do uzyskania pękniętego pęcherzyka Graafa lub jego braku – wyjaśnia ginekolog Feminature Clinic, dodając, że można również wykonać histeroskopię, endoskopowe badanie, które pozwala ocenić anatomię jamy macicy. Sprawdza się ponadto drożność jajowodów, a niekiedy wykonuje też laparoskopię.

Dr Magdalena Grochecka:

– W przypadku pacjentek mamy szerokie spektrum możliwości oceny jej płodności, dlatego obciążanie organizmu kobiety poprzez liczne badania oraz narażanie jej na obciążenie finansowe są niewspółmiernie duże w stosunku do prostego badania nasienia, które powinien wykonać mężczyzna.

    Sprawdź powiązane tematy

    Posłuchaj podcastów stworzonych przez mamy dla mam!

    Sprawdź