Wioska na ulicy Małej. Narodziny / mat. pras. Wioska na ulicy Małej. Narodziny / mat. pras.

Książka, jakiej brakowało na polskim rynku wydawniczym. Przedstawiamy „Wioskę na ulicy Małej. Narodziny” Kasi Żywioł

Wpadnijcie na ulicę Małą. Przed bramą podwórka czeka i macha do was pięcioletnia Lila Róż. Wbiegnijcie za nią po schodach kamienicy, poznacie jej rodzinę, przyjaciół, sąsiadów i psa pani Mani. Nie musicie pukać, wszystkie drzwi są otwarte!

Spis treści:

"Wioska na ulicy Małej. Narodziny"

Na ulicy Małej, zgodnie z nazwą, wszystko jest niewielkie, bywa ściśnięte, ale dzięki temu też ciepłe i bliskie. Blisko jest do sklepu na dole, do parku za rogiem, ale przede wszystkim do siebie nawzajem. W tym kieszonkowym sąsiedzkim świecie jest za to ogrom miejsca dla dzieci. Na ich bujne niepohamowane emocje i nieskrępowaną szaloną zabawę. Jest też przestrzeń na pstrokatą różnorodność i swobodne bycie sobą.

Lila Róż czekała na tę chwilę dziewięć długich miesięcy. Jadzia z drugiego piętra nareszcie urodziła dzidziusia! Lilka szaleje z radości, ale szybko się okazuje, że narodziny nowej sąsiadki uruchomiły burzę emocji i tornado zmian w życiu Lili, Jadzi i całej kamienicy. Na szczęście dziewczynka ma swoją wioskę. Rodzina i sąsiedzi czułymi rozmowami, bliskością i wspólną zabawą przeprowadzają Lilę Róż przez nowe doświadczenie.

„Wioska na ulicy Małej. Narodziny” (wyd. Studio Koloru) to książka, jakiej brakowało na rynku wydawniczym. Jej głównym założeniem jest afrykańskie przysłowie: „Potrzeba wioski, żeby wychować dziecko”.

To ciepła i ważna opowieść o emocjach i zmianach, które towarzyszą narodzinom. Autorka pokazuje, jakie uczucia i wyzwania temu towarzyszą i jak ważne jest mieć w tym momencie swoją „wioskę”, która pomoże te zmiany oswoić.

Opowieść wzbogacona jest niezwykłymi, barwnymi ilustracjami, które pobudzają dziecięcą wyobraźnię i rozbudzają ciekawość.

Kasia Żywioł – rocznik 83, nowosądeczanka, absolwentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Freelancerka. Żyje z wymyślania i pisania: copywriterka, dziennikarka, scenopisarka, animatorka. Od 2015 r. mama na pełnym etacie, z nadgodzinami w wielodzietnej dwukulturowej rodzinie. Inspiruje ją wolne roześmiane dzieciństwo. Cieszy piękno ukryte w naturze, artystycznych wnętrzach i kolorowych ciuchach. Wierzy w prostotę, powolność i święty spokój. Codziennie próbuje ratować planetę Ziemię.

Edyta Danieluk – z wykształcenia polonistka, mama dwóch chłopców, pasjonatka książek, outsiderka. Rysuje dla dzieci, tworzy ilustracje botaniczne i przyrodnicze. Zafascynowana malarstwem prerafaelitów, twórczością angielskich poetów romantycznych i muzyką Erika Satie. Woli malować niż mówić.

Książka pełna uczuć

„Wioska na ulicy Małej” to książka pełna uczuć, pochylająca się nad nimi, analizująca je. Na ulicy Małej jest przestrzeń na ich swobodne wyrażenie i zawsze można liczyć na wysłuchanie i zrozumienie, o czym świadczy poniższy fragment:

– Babciu, och babciu – zanosiła się łzami Lila Róż. Babcia Żyrafka o nic nie pytała, tylko tuliła i głaskała. Gdy Lilce skończyły się łzy, zaczęła opowiadać: o Jadzi, o jej ciąży, o dzidziu- siu i powrocie ze szpitala. Rozgoryczone, rozzłoszczone słowa wystrzeliwały z niej jak pociski. Babcia nadal milczała, ale Lila Róż wiedziała, że chłonie jej słowa całą sobą. Żyrafka nie przerywała pytaniami, słowami pociechy, po prostu była tu i teraz dla swojej wnuczki. Wreszcie Lilce skończyły się też i słowa. Usiadła z podkulonymi nogami na krzywym parkiecie babci, ciężko wzdychając. Babcia wreszcie przemówiła.

– Słyszę cię Lilianno. Słyszę, jak ci ciężko. Co możemy zrobić kaczuszko, żebyś teraz poczuła się lepiej? – zapytała łagodnie, wpatrując się we wnuczkę swoim ciepłym uważnym wzrokiem. – Na co masz ochotę?

Ulica Mała to miejsce, które możemy spotkać w prawdziwym życiu. Wszystko jest tu prawdziwe i toczy się swoim rytmem, co można zaobserwować we poniższym fragmencie:

Lilka popędziła na plac zabaw, a Jadzia z przyjemnością przysiadła na zacienionej ławeczce obok. Jej ciało nadal goiło się po porodzie, czuła ból w dole ciała i zmęczenie. Niestety, gdy wózek się zatrzymał i przestał się rytmicznie bujać, dzidziuś zaczął się wybudzać i wiercić. Nie było rady, Lilka musiała zejść z drabinek, Jadzia podnieść się z ławeczki. Trzeba było wracać do domu.

Wioska na ulicy Małej. Narodziny / mat. pras.

 

Hello Mama objęło książkę swoim patronatem medialnym.

    Sprawdź powiązane tematy

    Posłuchaj podcastów stworzonych przez mamy dla mam!

    Sprawdź