fot. archiwum prywatne

„Dzieci są bacznymi obserwatorami, widzą nasz stosunek do pieniądza”. Jak uczyć dzieci oszczędzania, mówi psycholożka Ola Belta-Iwacz

- Pokażmy dziecku, jak planujemy budżet i oszczędzamy. Pokażmy, jak planujemy wydatki. Starszym dzieciom wystarczy rozmowa, młodsze potrzebują konkretów. Możemy przynieść do domu wypłatę w gotówce i chowając określone kwoty do kopert, tłumaczyć, że określona suma przeznaczona będzie na czynsz, wodę, prąd, jedzenie, a dopiero to, co nam zostanie, trafi do skarbonki z oszczędnościami - mówi psycholog Ola Belta-Iwacz.

Klaudia Kierzkowska: Dla wielu pieniądze są tematem tabu. Zastanawiam się, czy powinniśmy o nich rozmawiać z dziećmi?

Ola Belta-Iwacz: Wielu z nas ma poczucie, że o pieniądzach nie wypada mówić głośno. Twierdzimy, że pieniądze nie są ważne, że nie dają szczęścia, a ludzie, którym na nich zależy, są chciwi. Choć w rzeczywistości pieniądze są niezwykle istotne. Często dają nam poczucie bezpieczeństwa, które przekłada się na odczuwanie szczęścia. Dorośli nie chcą rozmawiać z dziećmi o pieniądzach. Poza wspomnianymi przekonaniami czują, że ta kwestia ich nie dotyczy. Nie podejmują przecież decyzji finansowych, nie zarabiają, to po co poruszać z nimi ten temat?

Mamy poczucie, że dzieci niezależnie od wieku są za małe, by zrozumieć temat pieniędzy. To przecież nieprawda. Pieniądze są częścią naszego życia, są w nim obecne każdego dnia, dlatego zdecydowanie powinniśmy o nich rozmawiać. Tak jak uczymy dzieci, czym jest zdrowe odżywianie, tak samo powinniśmy uczyć je, czym są pieniądze.

Kiedy taką pierwszą rozmowę dotyczącą pieniędzy i ich wartości powinniśmy z dzieckiem przeprowadzić?

Im szybciej, tym lepiej! Nie warto szukać idealnego momentu, czy czekać na jakiś konkretny wiek. Dzieci, szczególnie w pierwszych latach swojego życia, chłoną wiedzę i uczą się podejmowania różnych aktywności. Nie zachęcam do poważnych rozmów o finansach, lepiej włączyć dziecko w codzienne życie. Pokazujmy, że pieniądze nie są zakazanym owocem czy tematem tabu, ale kawałkiem naszego życia. Pokażmy dzieciom, że płacimy monetami, banknotami, a czasem kartą czy telefonem. Pozwólmy dzieciom obserwować, w jaki sposób planujemy budżet, niech widzą, jak wyciągamy ze skrzynki rachunki, niech słyszą, że teraz będziemy robić przelew za wodę. Niech wiedzą, że wydajemy pieniądze rozsądnie, bo chcemy oszczędzać na wakacje, że zależy nam na gaszeniu światła po wyjściu z pokoju, bo prąd również kosztuje. Komunikaty, które opisują naszą codzienność, mogą słyszeć już maluchy. W zależności od etapu rozwoju będą je rozumieć w różny sposób. Swoimi pytaniami pokażą nam, że chcą i są gotowe wiedzieć więcej, ale żeby pytania padły, musimy stworzyć do tego odpowiednią przestrzeń.

Jaki jest główny cel takiej rozmowy?

Cel uzależniony jest od wieku dziecka. Początkowo będzie to wyłącznie świadomość tego, że pieniądze istnieją, że wszystko, co kupujemy, kupujemy właśnie za pieniądze. Starszym dzieciom pokażmy wartość pieniądza, uczmy zarządzenia budżetem. Cel zmienia na przestrzeni czasu, jednak ważne, by budować dobrą relację z pieniędzmi. Taką, w której pieniądze będą nam służyć, wspierać nas, pomagać w realizacji marzeń. Po to wychowujemy dzieci, żeby później jako osoby dorosłe dobrze sobie radziły w życiu.

Powinniśmy pokazać dziecku, że do pieniędzy nie należy podchodzić zbyt emocjonalnie?

Tak. Pieniądze powinny być środkiem do realizacji naszych celów, ale nie celem samym w sobie. Dzieci są bacznymi obserwatorami i dzięki obserwacji widzą nasz stosunek do pieniądza. Wyciągają wnioski, kształtują swoje przekonania i podejście.

Ważne, żebyśmy o finansach rozmawiali w sposób prawdziwy, ale neutralny. Nie dokonujmy impulsywnych, nieprzemyślanych zakupów. Jeśli chcemy kształtować sposób, w jaki dzieci będą myśleć o pieniądzach, powinniśmy przede wszystkim przyjrzeć się sobie i swojej relacji z pieniędzmi.

By dziecko poznało wartość pieniądza, powinniśmy uczyć je oszczędzania?

Na naukę rozumienia wartości pieniądza wpływa wiele aspektów. Zanim dziecko nauczy się oszczędzać, musi poznać pojęcia dużo-mało. Przedszkolaki zrozumieją, że pięciozłotowa moneta pozwala na kupno gałki lodów, starsze dzieci będą umiały przeliczać pieniądze i samodzielnie oceniać, na zakup jakich produktów wystarczy kwota, którą dysponują. Będą mogły pomóc rodzicom w sklepie porównać ceny i wybrać tańszy makaron. Starsze dzieci będą umiały skorzystać z internetowej porównywarki cen. Takie sytuacje są idealnymi okazjami do rozmów o wartości pieniądza i oszczędzaniu. O wartości pieniądza możemy rozmawiać opowiadając i pokazując, że na pieniądze trzeba zapracować. Opowiadajmy o różnych zawodach wykorzystując codzienne sytuacje – podczas gry w piłkę opowiedzmy o ludziach pracujących w fabryce piłek, kupując chleb, opowiedzmy o piekarzu, a jadąc na wakacje o ekipie budowlanej, która wybudowała hotel. Jeśli mamy możliwość pokażmy dziecku, czym my się zajmujemy i skąd biorą się pieniądze w naszym domu.

„Odcięcie od nowych technologii zostawiłbym na jedną okoliczność – kiedy widzimy, że dziecko naprawdę przegrywa swoje życie”. O higienie cyfrowej i zdigitalizowanym dzieciństwie mówi dr Maciej Dębski

Polecamy

„Odcięcie od nowych technologii zostawiłbym na jedną okoliczność – kiedy widzimy, że dziecko naprawdę przegrywa swoje życie”. O higienie cyfrowej i zdigitalizowanym dzieciństwie mówi dr Maciej Dębski

– To nie uzależnienie od sieci jest obecnie największym problemem młodzieży, lecz brak higieny cyfrowej. Jeśli z tym nie zrobimy porządku, rzeczywiście za 10-15 lat odwyki będą zapełnione przez młodych dorosłych, którzy nie wykształcili zdrowych nawyków, umiejętności radzenia sobie ze stresem, nudą, samotnością – mówi dr Maciej Dębski, socjolog problemów społecznych, edukator społeczny, fundator i prezes Fundacji DBAM O MÓJ Z@SIĘG.

Czytaj

Od jakiego wieku powinniśmy dawać dziecku kieszonkowe? Kiedy ma to sens?

Kieszonkowe, czyli regularne dawanie dziecku określonej kwoty, to środek, dzięki któremu będzie mogło samodzielnie kupować rzeczy, o których marzy. Nauczy się planowania budżetu i gospodarowania pieniędzmi. Kieszonkowe warto dawać. Wiek, w którym nasze dziecko będzie otrzymywać kieszonkowe, jest kwestią indywidualną. Na różnych etapach rozwoju może to wyglądać inaczej. Jeśli miałabym szukać jakiegoś konkretnego wieku, to były to okres szkolny, w którym dzieci potrafią przeliczać pieniądze, rozumieją upływający czas i regularność jego otrzymywania.

Jak zmotywować dziecko do oszczędzania?

Zacznijmy od sprawdzenia, czy dziecko ma jakiś cel swojego oszczędzania. Jeśli nie, możemy pomóc mu go określić, widząc na przykład, że na zakupach prosi o nową zabawkę. Możemy podpowiadać i pytać, czy dziecko jest pewne, że chce swoje pieniądze wydać teraz na małą rzeczy, czy może jednak schować i oszczędzać na inną.

Wielu rodzinom sprawdza się też model, w którym zadaniem dziecka jest zaoszczędzenie połowy potrzebnej kwoty, a wtedy rodzice dokładają drugą.

Świnka skarbonka jest dobrym pomysłem?

Skarbonka tak, ale zamiast słynnej świnki lepiej skorzystać ze zwykłego słoika. W przeźroczystym naczyniu widać pieniądze. Widać, czy jest ich dużo, czy mało. Widać, ile jeszcze brakuje do zapełnienia, co interesuje głównie młodsze dzieci, których myślenie bazuje na konkretach.

W jaki inny sposób — oprócz świnki skarbonki — nauczyć dziecko oszczędzania?

Pokażmy dziecku, jak planujemy budżet i oszczędzamy. Pokażmy, jak planujemy wydatki. Starszym dzieciom wystarczy rozmowa, młodsze potrzebują konkretów. Możemy przynieść do domu wypłatę w gotówce i chowając określone kwoty do kopert tłumaczyć, że określona suma przeznaczona będzie na czynsz, wodę, prąd, jedzenie, a dopiero to, co nam zostanie trafi do skarbonki z oszczędnościami. Mówmy też głośno, że powstrzymujemy się przed zakupem czegoś, by przeznaczyć tę kwotę na coś, na co oszczędzamy.

Zastanawiam się, czy dawanie dziecku pieniędzy za pomoc w obowiązkach domowych jest dobrym pomysłem?

Dbanie o dom jest obowiązkiem. Każdy członek rodziny, niezależnie od tego ile ma lat, powinien dokładać swoją pracę do życia rodzinnego. Dorosłym nikt nie płaci za sprzątanie domu, czy gotowanie. Tak samo dzieci powinny mieć możliwość uczenia się, że dbanie o dom to obowiązek, który pozwala cieszyć się miejscem, w którym mieszkamy, a nie praca, za którą otrzymujemy finansowe wynagrodzenie. Jeśli czujemy, że chcielibyśmy dać dziecku możliwość zarobku, zaproponujmy mu pracę niezwiązaną z codziennymi obowiązkami. Wybierzmy rzeczy, których tak naprawdę wcale od dziecka nie oczekujemy. Może to być np. posprzątanie samochodu rodzica, czy wynoszenie śmieci sąsiadom. Warto poruszyć temat, że wsparcie innych może być naszą pracą, za którą oczekujemy wynagrodzenia, ale czasem możemy zrobić coś za darmo, bo chcemy pomóc. Świetnym pomysłem na umożliwienie dziecku zarobienia jest zorganizowanie wyprzedaży jego zabawek. Praca malucha powinna opierać się nie tylko na wyborze rzeczy, których już nie potrzebuje, ale także na pomocy przy zrobieniu zdjęć czy pakowaniu zabawek dla nowych właścicieli.

Zdarza się, że nie możemy kupić dziecku tego, o co prosi. Jak postąpić w sytuacji, gdy najzwyczajniej w świecie nie mamy kasy na nowy samochód czy lalkę?

Po prostu powiedźmy prawdę. Czasem będzie ona brzmiała „nie mam pieniędzy”, czasem „nie chce ci kupować czegoś, co już masz w domu”, a czasem „uważam, że ta rzecz nie jest warta swojej ceny”. Warto z dziećmi po prostu rozmawiać. To nie znaczy, że dzieci zawsze przyjmą ze spokojem naszą odmowę. Naszym zadaniem jest wspieranie ich w smutku czy złości, której doświadczają. Pomocne dla dzieci bywa zrobienie zdjęcia wymarzonej rzeczy, czy zapisanie jej na liście marzeń. Dziecko ma wtedy poczucie, że poważnie traktujemy jego prośby. Zawsze warto dać zrozumienie dziecięcym emocjom. Kiedy dziecko coś ogląda nie musimy od razu odciągać go i brać nogi za pas. Możemy powiedzieć: „O podoba ci się to autko?” „Masz ochotę na słodycze?” „Zaciekawiło cię to? Co ci się w tym podoba?” Nie bójmy się fantazjowania: „Fajnie byłoby mieć wszystkie zabawki świata!”, „Ale te klocki mają piękne kolory!”, „Ciekawe jakby to było, gdyby nasz dom był taki kolorowy!”.

Co zrobić, by dziecko, przez to, że nie stać nas na jego zachcianki, nie czuło się gorsze np. w szkole?

Poczucie wartości dzieci codziennie kształtujemy sposobem, w jaki się z nim komunikujemy, tym, czy doceniamy jego wysiłki, a nie tylko uzyskane efekty. Budujemy je, pozwalając doświadczać dzieciom samodzielności, sprawczości i dając poczucie bycia kompetentnym. Poczucie własnej wartości będzie tym, co będzie dzieci chronić i dawać poczucie, że nawet kiedy nie posiadają jakieś rzeczy, są wartościowymi osobami. Musimy jednak pamiętać, że grupa rówieśnicza jest dla dzieci ważna i słowa rówieśników mogą sprawiać przykrość. Wtedy powinniśmy towarzyszyć dziecku w odczuwanych emocjach. Po prostu być obok.

 

Ola Belta-Iwacz – psycholożka, terapeutka pedagogiczna i trenerka umiejętności społecznych. A co najważniejsze – mamą czteroletniego Franka. Od 5 lat wspiera rodziców, którzy szukają sposobów na to, by dobrze czuć się w swoim rodzicielstwie podczas konsultacji i kursów. W internecie jako Mamologia przekłada psychologiczne teorie na codzienne życie rodziców

    Sprawdź powiązane tematy