Kobieta trzyma na rękach dziecko Odporność u dzieci/ Zdjęcie: iStock

Odporność – 6 prostych sposobów na pogorszenie odporności dziecka

Spis treści:

W sezonie chorobowym, który nadchodzi wraz ze spadkiem temperatur, zwiększamy czujność, ale efekt często bywa przeciwny od zamierzonego i dzieciaki łapią infekcję za infekcją. Przyczyną mogą być zbyt szczelne okna, nieodpowiedni strój a także unikanie kontaktu ze świeżym powietrzem.

Jak pogorszyć odporność dziecka? Jest kilka sprawdzonych sposobów, by odporność naszego dziecka spadła. Oto one:

Okna szczelnie zamknięte

Bo wieje, leje i „ciągnie” od podłogi. Wietrzenie to wróg ciepła, a ciepło to podstawa… namnażania się bakterii. Dodatkowo zarazki zamknięte w czterech ścianach nie mają szansy sobie pójść, więc tym bardziej radośnie się mnożą.

Wietrzymy, bezwzględnie. Na czas, gdy okno jest otwarte, a na zewnątrz rzeczywiście chłodno, maluchy można odesłać do innego pokoju. W niższej temperaturze lepiej się śpi, warto więc przewietrzyć także przed snem, a na noc okno zostawić delikatnie rozszczelnione.

Kaloryfery na full

Skoro już grzeją, to trzeba korzystać – pokrętło do oporu. W efekcie mamy, owszem, ciepło, a do tego bardzo sucho. Wysuszona śluzówka traci swoją umiejętność oczyszczania wdychanego powietrza z drobnoustrojów i droga do infekcji wolna.

Im grubiej, tym lepiej

Poranne chłody to czas na zimową (!) kurtkę. Pod nią oczywiście wełniany sweter, a pod ciepłymi spodniami obowiązkowo rajtuzy. Chłodny październik to jednak nie jest trzaskający mrozem styczeń, a przegrzewanie to grzech powszedni. Zbyt ciepło ubrany maluch mocno się poci, a wtedy byle wiaterek może przynieść katastrofę. Dzieci przegrzewane marzną szybciej i łatwiej się przeziębiają, bo ich organizmy zamiast walczyć z wirusami, skupiają się na przywróceniu ciepła (dzieci zahartowane radzą sobie z nagłymi zmianami temperatur o wiele lepiej).  Tak, ranki bywają zimne, wtedy najlepiej postawić na ubranie na cebulkę i na bieżąco regulować ilość warstw.

Szlaban na podwórko

Powód? Zimno. Kałuże. Błoto. Prawda jest taka, że kałuże dają mnóstwo możliwości zabawy, a na placu zabaw może zmarznąć siedzący na ławce rodzic, ale nie szalejący na huśtawce kilkulatek. Intensywny ruch na powietrzu wspomaga krążenie krwi i ta dociera ze swoim ładunkiem wszędzie, gdzie powinna.  Człowiek w ruchu nie marznie tak szybko, ważne, żeby nie ograniczać jego swobody zbyt grubym ubraniem, bo jak tu swobodnie biegać w kurtce, puchowym bezrękawniku i z szalikiem owiniętym wokół szyi aż po uszy?

Basen? Tylko latem

Basen w miesiącach niewakacyjnych to zło wcielone. Tu niebezpieczeństwa czyhają na każdym kroku: zimno w hali, zimna woda, zimna szatnia, na zewnątrz też zimno. Dzieła zniszczenia dopełniają przeciągi i źle działające suszarki – zapalenie płuc, a w najlepszym przypadku zapalenie ucha, jak w banku. Nieprawda!

Pływanie to sport, który rozwija wszechstronnie cały organizm, wzmacnia i mięśnie, i odporność, bez względu na porę roku. Gdy zimno, trzeba po prostu pamiętać o bardzo dokładnym wycieraniu i suszeniu, a przed wyjściem na powietrze obowiązkowo odczekać nawet do pół godziny (rozgrzany organizm musi mieć czas na spokojne ochłonięcie i wyrównanie temperatur). Cierpliwość się opłaci.

Dużo zajęć, mało snu

Grafik kilkulatka bywa wypełniony szczelniej niż plan zajęć niejednego dorosłego. Obowiązkowa edukacja, zajęcia sportowe, języki obce. Jeszcze pianino, robotyka i lekcje muzealne, bo to najlepsza inwestycja w przyszłość. Zmęczenie i niedosypianie szybko odbiją się na odporności, ponieważ przeciążony organizm nie ma kiedy nabrać sił. Dzieci potrzebują swobodnej zabawy, czasu na nudę (wtedy rozwija się kreatywność) i odpowiedniej ilości snu (wtedy się regenerują). Skoro rano muszą wcześnie wstać, bo obowiązki czekają – żeby naprawdę odpocząć, trzeba położyć się wcześniej.

    Sprawdź powiązane tematy